Mówią o nas

“Harmonia, którą tworzą między sobą i wokół siebie działa kojąco i inspirująco.”

„Ajurweda w wydaniu Michała i Marii nie jest zlepkiem archaicznych reguł i formułek z odległych krajów, tylko żywą nauką o dobrym życiu: Smacznym, odprężonym, oczyszczonym, uśmiechniętym. Jako terapeuci są rozważni, delikatni, stanowczy, z dużym wyczuciem oraz okiem dla szczegółów. Harmonia, którą tworzą między sobą i wokół siebie działa kojąco i inspirująco. Czy przy stole kuchennym, czy łóżku do masażu – fachowcy z pasją!”

Szymon Cechnicki

„Warsztaty gotowania to magia – jesz do pełna a czujesz się lekko. Potrawy z naszych polskich, rodzimych produktów, proste przepisy, szybkie w przygotowaniu, świetna atmosfera, kameralne warunki, łatwostrawna wiedza. Tajny składnik to przyprawy, które wydobywają, podkręcają smak warzyw, owoców, kasz – można nimi naprawdę czarować. Niezapomniane wrażenia, nie tylko dla podniebienia! Warto poznać Marysię i Michała – zainspirować się tym, jak żyją, zgodnie z tym, czego uczą. Dziękuję i polecam z serca!”

Anna Rogowska

„Marysia i Michał… Dwie niezwykłe osoby – Dwa Słońca poznane nie tak dawno temu, które świecą pełną Mocą, a nawet pełną Parą jak Ajurweda w ich wykonaniu:-) Znakomici terapeuci ajurwedyjscy, którzy pokazują jak troszczyć się o zdrowie fizyczne i równowagę emocjonalno-duchową aby żyć pięknie, mądrze, w harmonii ze sobą i otaczającym światem. Samo przebywanie z nimi, inspirująca rozmowa, gest czy uśmiech… wszystko razem staje się już dobroczynnym doświadczeniem, które porusza głęboko i naturalnie świadomość.Warto spotkać się z nimi na indywidualnej sesji żywieniowej i psychologicznej, wziąć udział w warsztatach kulinarnych lub zanurzyć się z pełnym zaufaniem w świat masaży i terapii ajurwedyjskich, które są prawdziwym balsamem dla ciała i duszy. Marysia i Michał pokazują czym jest holistyczna filozofia życia, jak doświadczać pełni zdrowia, promiennego nastroju i sił witalnych na co dzień! Jestem wdzięczna, że ich poznałam… i naturalnie, z radością polecam kontakt z nimi:-) Tak Trzymać Kochani!”

Ewa Zagrodnik-Nicia

Centrum holistyczne Inspiracja

„Marysię poznałem dzięki jodze. Michała znałem pośrednio przez punkrocka:) Zakochałem się w nich równocześnie gdy dali mi spróbować jedzenia które przyrządzają. Miałem przyjemność uczestniczyć w kilku spotkaniach z Ajurwedą organizowanych przez nich i do tej pory opowiadam o tym znajomym jak temat schodzi na jedzenie:) Marysia i Michał przebyli długą drogę do tego czym zajmują się obecnie. Sprawdzili w życiu różne opcje i odnaleźli to co jest ich prawdziwą pasją. Są wytrwali i jak na joginów diabelsko zdolni, a przy tym wyluzowani. Dlatego są tacy dobrzy w tym co robią. Warto się od nich uczyć. Polecam.”

Janek Szpil

„Agni Ajurwedę odkryłam na warsztatach organizowanych w ramach wrocławskiego Progressteronu. Prowadząca, to, jaką energią emanowała, jakie światło wniosła do małej salki, w której w 5 osób słuchaliśmy jej wykładu o ajurwedzie dla kobiet, sprawiło, że umówiłam się z Marysią na konsultacje prywatne. Było cudnie, prosto, przyjaźnie i w punkt, jeśli chodzi o diagnozę i podjęcie właściwych kroków do przywrócenia równowagi w moim organizmie. Pokochałam Agni Ajurweda za prostotę rozwiązań, całościowe podejście do człowieka, naturalność i otwartość Marysi i Michała. Gabinet? U Was po przekroczeniu progu po prostu jest się w domu.”

Izabela Barć

„I met Michal and Maria in 2012 in Dharamsala, India where we all were studying together the wonderful knowledge of Ayurveda. We bonded very quickly – which is not difficult with both of them at all!!! – and shared our knowledge and experiences with Ayurveda and life in general. From the Ayurveda side they both had definitely already more great things to share, especially in the cooking department. I learnt more from them than from our teachers about ayurvedic cooking and we shared many wonderful meals together. This is actually one of the most outstanding qualities of both of them: they house and heart is always open, they never let anyone go hungry or with unexpressed feelings out of their home. They are true giving, loving and sharing people. This also truely reflects in their work. Maria has such a detailed and all encompassing approach in her consultations and a vast knowledge about the ayurvedic principles and how to apply them, in my eyes she was the best student in our class and I am sure she has even deepened her knowledge about Ayurveda even further. Everybody was keen to be her case study when it was our time to practise. Her qualities in Ayurvedic psychology are outstanding! Michal on the other hand is a guy with intuition. His pure heart guides him easily to the right questions and he has truely golden hands. Same as for the consultations with Maria, Michal was always to one everybody would queue up to get massage practise done with. We started to call him “Mr Marmi” as he picked up the very precise practise of Marma therapy as if he had been practising it already since years. He not only puts the right technique, but his whole heart into his treatments and really cares for the progress and healing of his patients. I can only HIGHLY RECOMMEND both of those amazing therapists!!! If I would be living in Poland I would be a regular customer in their center!”

Kathrin Seidl

„Ajurwedą interesuję się już od ponad 5 lat. Holistyczne podejście do człowieka, które tak odbiega od współczesnej medycyny pochłonęło mnie całkowicie. Leczenie poprzez zioła, oczyszczanie, oleje … wiedziałam, że to moja droga. Jedną z głównych dróg przywracania ciała do stanu równowagi jest Panchakarma. Zawsze jednak kojarzyło mi się to z oddalonym pięknym miejscem w Indiach, gdzie całe dnie mogłabym spędzać na relaksacji i medytacjach. Zabiegi wykonywane byłyby o kreślonych godzinach, a w chwilach wolnych mogłabym ćwiczyć jogę i cieszyć się widokami. Wiedziałam jednak, że nie mogłabym sobie na to pozwolić, chociażby ze względu na wolny czas. Musiałabym wygospodarować co najmniej miesiąc, bo przecież na krócej to szkoda nawet wylatywać w taką podróż. Niestety organizm był coraz bardziej zmęczony i wołał o przerwę. Jednak co tu zrobić? Egzaminy trwają, zaliczeń nie ma końca, czasu wolnego o tyle o ile wystarczy na zaparzenie pysznej herbaty. I tu, jak grom z jasnego nieba poznałam taką oto parę, niby zwyczajni, a jednak w ogóle to słowo do nich nie pasuje, bo chociażby dlatego, że poznałam ich w ośrodku jogi, gdzie prowadzili wykład o ajurwedzie. Nie mogło mnie na nim zabraknąć, bo w końcu ktoś w języku polskim może mi odpowiedzieć na milion pytań, które od tylu lat rodziły się w głowie. Rozmów nie było końca. Nie tylko podczas prowadzonych wykładów, ale też warsztatów gotowania czy spotkań. Urzekli mnie całkowicie.

Wisienką na torcie okazało się to, że Michał robi zabiegi Panchakarmy. Wiedziałam, ze to moja szansa, więc zaczęło się. I wcale to nie była taka idylla jak z moich wyobrażeń. Jedyne, co się zgadzało, to pogoda bo wspólne dwa tygodnie wypadły w czerwcu, gdzie pogoda była powyżej 30 stopni. Najpierw dieta. Całkiem przyjemna, bo od kilku lat sama staram się tak jadać. Zero węglowodanów i nabiału. Kiczeri, jaglanka z jabłkami, daktyle. Same rarytasy. Tylko po tygodniu tej sielanki zaczęło się picie ghee. W pierwszy dzień pomyślałam: „jak cudownie, zawsze lubiłam masło”. Tylko pod koniec 4 dnia, gdy musiałam wypić 8 wielkich łyżek, już nie było tak kolorowo. Odbijanie się masłem przez cały dzień! Na pewno za tym już nie zatęsknię;) Na szczęście czekało mnie niebo u Marysi i Michała w domu. Codziennie abhjanga, później sauna i marma. Czas leciał nie tylko szybko, ale także bardzo przyjemnie. Często, po zabiegach było już na tyle późno, że mój żołądek wołał o porządną dawkę jedzenie, a zanim dojechałabym do domu, minęłaby kolejna godzina i wówczas na ratunek przychodziła Marysia. Byłam prze szczęśliwa, gdy po zabiegu pytała: „zostaniesz na obiad? zrobiłam coś, co możesz jeść podczas diety”. Byłam w raju. Nie zdarzało się to codziennie, bo były dni, w których nie byłam w ogóle głodna, albo jeść nie powinnam, wtedy przyjmowałam i wyłącznie zioła, a Michał widząc, że nie za dobrze się czuje odwoził mnie do domu. Nie było jednak tak kolorowo. Zostałam wystawiona na prawdziwą próbę, bo Marysia nie tylko wspaniale gotuje, ale też piecze i robi wyśmienite lody. Wszystko to było zakazane, a zapachy w domu unosiły się pod sam sufit. Po zabiegu często Michał wpadał do kuchni na kawkę i lody, na szczęście ja w tym czasie dostawałam inne zamienniki, również pyszne jak krem z moreli. Wtedy siadaliśmy na tarasie i dalej toczyliśmy długie rozmowy. Czas szybko minął, wszystko się kiedyś kończy.

Jednak do dziś jestem pod wrażeniem ich wiedzy, mądrości którą w sobie mają i sposób w jaki interesują się drugim człowiekiem. Podczas tego wspólnego czasu Michał codziennie wieczorem dzwonił i pytał się, jak się czuje, a każdego ranka wypytywał o to, jak spałam, jakie miałam sny i z czym chciałabym dzisiaj popracować na terapii. Zszokowało mnie to kompletnie, ponieważ tyle uwagi ile dostałam podczas tych 2 tygodni, nie dostałam chyba przez całe życie. Po skończeniu zabiegów, dostałam szczegółowe wytyczne, co do pokarmów które powinnam przyjmować i tych, które kompletnie powinnam odstawić. Dostałam też zioła i lekarstwa, dzięki którym organizm powoli będzie wracał do równowagi po tylu latach rozrywki, a czasem tortur, które mu zapewniłam. Jestem im naprawdę wdzięczna z pomoc. To prawdziwe szczęście mieć takich ludzi koło siebie.”

Agnieszka Orzałkiewicz