10380040_889848767698218_4544351225434967137_o

Jesteś dzielna?

Jak wygląda dzielność po 20-tce?

Studiujesz dwa kierunki, biegasz na dodatkowe zajęcia albo zaczynasz pracę…

na pierwszym roku, żeby nabrać doświadczenia…

 

na drugim, żeby być coraz lepszą,

na trzecim bo proponują wynagrodzenie albo referencje,

na czwartym bo juz trzeba szukać, żeby nie zostać na lodzie,

na piątym bo jeszcze chyba tylko Ty nie pracujesz…

 

Jeśli miałaś dobre rozdanie do 30-stki dopływasz bez diagnozy, z jakimiś tam dolegliwościami,

które niespecjalnie reagują na maści i tabletki.

Z nieco większym kacem po winie ze znajomymi, którzy też są dzielni.

Jak wyglada dzielność po 30-tce?

 

Rodzisz dzieci,

jedno,

jesteś tak wykończona, że nawet nie marzysz o drugim,

dwa bo się nasłuchałaś że się dobrze chowają,

no to juz wiesz,

trzy… znikasz ze świata na sześć lat…

Dobrze, że Twój mąż ma dobrze płatną posadę.

 

Wracasz myślami do zarwanych nocy na studiach i imprez do świtu.

Zastanawiasz się czy nie lepiej było wtedy te dzieci rodzić?

Może coś w tym jest i Matka Natura wiedziała co robi…

 

Dzielnie zaparzasz sobie drugą kawę i zastanawiasz się w co ręce włożyć.

Co jakiś czas prześwituje myśl o zmianie…

Może by tak zrobić coś dla siebie?

Coś innego niż jeansy, pedicure lub Grecja?

Prześwit mija, a Ty wracasz do rzeczywistości wiecznego prania, rozsypanej kaszy jaglanej i raty kredytu.

 

Jak wyglada dzielność po 40-tce?

Czujesz, że się wyczerpuje,

a jeśli wyczerpała się w poprzedniej dekadzie to teraz nabiera zupełnie innego wymiaru.

Wstać z łóżka, mimo kotwic w kolanach i kija od szczotki w kręgosłupie,

doprowadzić się do porządku…

Wodą z cytryną bo czytałaś, że dobra i w sumie ci smakuje.

No i w końcu nie pijesz kawy na pusty żołądek tylko na żołądek wypełniony wodą…

 

Jak wyglada dzielność po 50-tce?

Nawet Twój cieżko zarobiony krem za 200 złotych z duetem z cholernie ciasną wyszczuplającą bielizną

albo luźną markową tuniką nie daje rady,

nie da się ukryć…

Dzielność zaczyna przypominać odliczanie, jeszcze tylko, jeszcze tylko…

 

Zaraz zaraz, w sumie przez całe życie dzielność przypomina odliczanie jeszcze tylko…

jeden kierunek studiów…

jedna praca po godzinach…

jedno dziecko…

jeden kredyt…

jeden miesiąc do urlopu…

jeden dzień do weekendu…

jeden stopień…

jeden oddech…

 

Jestem dzielna.

 

Słyszę to od zawsze.

Taki los.

Kiedyś cieszyłam się słysząc te słowa.

Zapłaciłam swoją cenę.

Wiem ile kosztuje dzielność.

Moje klientki też są dzielne.

 

Przychodzą na konsultacje.

Pokazuję im jak ta dzielność wpływa na ich zdrowie.

Zaczynają to rozumieć.

 

Brakujący element, dzięki któremu zrozumiesz siebie i poczujesz się lepiej

PA

Dodaj komentarz