Podjęłam decyzję – będę pisać bloga.

Pewnie myślisz – kolejny blog, wielkie mi rzeczy.

A dla mnie wielkie.

Dlaczego?

Przede wszystkim to kolejny krok na drodze do poznawania siebie i realizowania swojego potencjału.

To piękny trening systematyczności, a z tym moja kreatywna Vata od zawsze ma problem.

To praktyka wytrwałości, a w tym akurat moja Kapha jest świetna i choćby wiało, lało i padało, w swoim tempie ale docieram do celu. Jeśli mnie znasz, to już to o mnie wiesz.

To okazja do nawiązywania relacji z tobą, wsłuchania się w to, co cię ciekawi, interesuje, czego szukasz, w czym mogę ci pomóc.

To kreatywność w czystej postaci, pisanie, które pięknie rozwija moją Vatę w sattwie, od zawsze bardzo kreatywną.

To rozwój zawodowy, jesli mam ci o czymś opowiedzieć, to tylko jeśli jestem pewna tego, co wiem i dobrze to rozumiem.

To krok na drodze do realizacji mojej wizji, tego, co chcę robić i gdzie chcę być w przyszłym roku o tej porze.

To nasz – mój i twój wkład w książkę, którą piszę. W ostatnim tygodniu starego roku podjęłam pewną decyzję, która nawet mnie zadziwiła. Ciekawa jesteś? Ja też, najbardziej tego, co o na to powiesz! Jeszcze o tym napiszę.

 

Zanim zdecydowałam się na bloga, to rozważałam temat na wiele sposobów.

Przypatrywałam się sobie długo i wnikliwie. Dokładnie tak jak przypatruję się klientom w czasie konsultacji.

Dlaczego chcę to robić?

Czy chcę podejmować takie zobowiązanie?

Jak to ma wyglądać?

Jak często będę pisać?

O czym będę pisać?

Czym będę się dzielić, a co zostawię dla siebie?

Jak robią to inni?

Od kogo mogę się tego nauczyć?

Jak to robić, żeby było jak najlepsze?

 

Ludzie czasem mówią o mnie, że idę jak burza.

Zawsze wtedy uśmiecham się w myślach. Gdyby tylko wiedzieli ile ta burza toczy się w moim wnętrzu zanim zacznie się manifestować w świecie zewnętrznym. Z całego burzowego procesu podzielę się z tobą tym, co dla ciebie najistotniejsze.

 

Jak często będę publikować?

Raz w tygodniu, w środę. Zawsze lubiłam środę.

Zaczynam w najbliższą, 4 stycznia. Potraktuj to jako zwiastun.

 

O czym będę pisać?

O moim życiu z Ajurwedą. O naszym życiu z Ajurwedą. Bo jest nas czworo – Michał, mój mąż, Jagódka, nasza dwuletnia córeczka i Kazik, nasz czterotygodniowy syn.

Będę w bardziej osobistym stylu rozwijać wpisy z grupy Rok z Ajurwedą, którą prowadziłam przez cały 2016 rok.

 

Czego możesz się tutaj spodziewać?

Moich doświadczeń, przemyśleń, inspiracji – wszystkiego tego, czym żyję na codzień, co ma związek z Ajurwedą rozumianą jako mój sposób życia.

 

Jeśli szukasz tylko wiedzy na temat Ajurwedy…

Zapraszam cię na moje webinary, kursy stacjonarne i kursy on-line. Tam koncentruję się na przekazywaniu wiedzy.

 

Jesli chcesz skomentować…

Śmiało, zapraszam! Jestem bardzo ciekawa tego, co myślisz, co cię ciekawi, inspiruje, o co chcesz zapytać. Jesli wolisz więcej prywatności, napisz mailem. W każdym razie, postaram się odpisać, daj mi kilka dni. Sama jestem ciekawa jak mi to pójdzie.

Ale…

W moim domu goście ściągają buty, a na moim blogu „ściągają” pseudonaukowe dyskusje podszyte hejtem i osobiste wycieczki. Efekt kaptura prężnie działa w Internecie, i on sprawia, że łatwiej w tym medium emitować z siebie ciemne moce. Komentarze nie stosujące się do tych zasad będę usuwać bez ostrzeżenia.

 

Co ci obiecuję?

Obiecuję, że będę się uczyć. Przyglądać temu, co lubisz czytać, jaka forma, długość, temat odpowiada ci najbardziej. Co cię ciekawi i czego szukasz.

I obiecuję, że w miarę możliwości będę odpowiadać na twoje potrzeby.

A sobie obiecuję, że mój głos będzie dla mnie decydujący.

 

Ważne

W ramach bloga nie udzielam konsultacji, rad, nie diagnozuję i nie daję zaleceń. Z prostego powodu – taka sytuacja wymaga osobistej, lub zdalnej konsultacji, która trwa min. godzinę. Nauczono mnie, żeby nie doradzać osobom, których nie mogę osobiście/dokładnie zbadać. Żeby zamiast leczyć choroby – leczyć ludzi.

 

No to zaczynamy!

 

 

Share This