8 kroków do balansowania cukru we krwi z perspektywy Ajurwedy

Cukier jest dużym tematem. Od lat klienci proszą mnie o przygotowanie kursu na ten temat, a ja krążę wokół tego zagadnienia, bo to jeden z moich koników.

Doszłam do wniosku, że trafny, holistyczny, ajurwedyjski kurs dotyczący cukru, to kurs, który powinien obejmować ciało, umysł i ducha. Dlatego, że osoby, które mają problemy z nadużywaniem cukru, mają też najczęściej różnego rodzaju zaburzenia równowagi na tych trzech poziomach. Zarówno na poziomie cielesnym, jak i na poziomie emocji i różnych niekorzystnych nawyków operowania swoimi myślami. Często nad tym wszystkim jest też duchowość, czyli poczucie sensu albo braku sensu w codziennym życiu.

Skłonność do zaburzeń związanych z metabolizmem cukru jest czymś, co przede wszystkim wiąże się z doszą Kapha, ale nieobca jest również Picie i Vacie. Dzisiaj będziemy się przyglądać krokom, które mogą działać jako profilaktyka i jako balansowanie.

Ten temat przyda Ci się, nawet jeśli jeszcze nie jesteś chora. Nawet, jeśli nie masz diagnozy, ale widzisz, że poziom cukru u Ciebie skacze albo czujesz, że to temat, który Cię dotyczy.

Pokłon dla królowej

Ajurweda uczy, że Vata jest królową dosz. To znaczy, że jako pierwsza wytrąca się z równowagi. To właśnie od niej zaczyna się balansowanie i przywracanie do zdrowia. Spośród wszystkich ajurwedyjskich smaków, tym, który balansuje Vatę, jest smak słodki. To smak zbóż i gotowanego jedzenia. Smak, który łagodzi, balansuje, uspokaja, ale nie przeciąża.

Cukier w postaci zbyt skoncentrowanej i, przede wszystkim, w nadmiarze, nie będzie balansował Vaty, ale jeszcze bardziej zaburzał. Klienci, których spotykam, nauczyli mnie, że szczególnie trudnym czasem w przypadku skłonności do jedzenia słodyczy jest czas pomiędzy dziewiętnastą a dwudziestą pierwszą.

To czas, w którym wielu ludzi po ciężkim dniu ma ochotę na coś słodkiego. Proponowałabym Ci zastąpić to jakąś ciepłą zupą, na przykład rosołem. Czymś, co Cię rzeczywiście ugruntuje, rozgrzeje i dociepli.

Różne standardy

Często też, kiedy zaczynam mówić o tym temacie, klienci pytają jaki jest prawidłowy poziom cukru we krwi. Opierając się na źródłach ajurwedyjskich mogę powiedzieć, że jest to około 80 miligramów na decylitr. Pomarańczowe światło świeci się wtedy, kiedy ten wynik podnosi się do osiemdziesięciu pięciu czy dziewięćdziesięciu.

Jednak jeśli pójdziesz do standardowego lekarza, to powie Ci zupełnie co innego. Nawet, jeśli będziesz mieć wynik 95 to nie będzie tym za bardzo zaniepokojony. Wręcz przeciwnie, przeczeka aż ten poziom poszybuje powyżej stu. Wtedy od razu przepisze Ci leki, które będą działać uzależniająco na Twoją fizjologię i będzie potrzeba sporo dyscypliny, żeby móc tę dawkę albo zredukować, albo zupełnie odstawić.

Ajurweda podchodzi do tego trochę inaczej. Ważne jest to, żeby w porę zauważyć, że dzieje się coś niedobrego i podziałać więcej na etapie profilaktyki, zanim choroba czy dolegliwość się rozwinie.

Jak cukier działa we krwi?

Działa energetyzująco. Daje wzrost energii, koncentracji i skupienia, ale niestety na krótko.

Potem znowu jest dół i najczęściej osoby, które są w takim cukrowym cyklu góra-dół sięgają znowu po jakieś źródło cukru, które znowu zapewni tę energię na kredyt. Ciało mówi: Daj mi spokój, nie wyrabiam! A Ty mówisz: Śmiało, zjedz sobie batona!

Cukier działa jak szkło powiększające na różnego rodzaju stany zapalne, które są podłożem większości chorób. Jeśli jest tam jakiś mały pożar, to cukier zadziała jak lupa, wzmacniając to, co niekorzystnego dzieje się w Twoim ciele.

Jeżeli masz problemy z wypróżnieniami i wzdęciami, to cukier też będzie miał tutaj ważny wpływ. Sprawia, że namnażają się te mikroorganizmy, które z racji swojej liczebności, zakłócają naszą delikatną wewnętrzną równowagę.

Jeśli jest go więcej niż normalnie można go zdobyć w naturze, to ciało odpowiada komunikatem:

Nie rozpoznaję tej substancji. Nie wiem, co to jest.

Dwa komponenty cukru

Upraszczając, można powiedzieć, że w cukrze są dwa komponenty: glukoza i fruktoza.

Glukoza jest czymś, co jest kompatybilne z naszym ciałem, bo jest w stanie od razu ją wykorzystać. Nawet w takiej obiegowej mądrości mówi się, że jak się dużo uczysz, to potrzebujesz cukru. Potrzebujesz tej glukozy, która faktycznie pasuje jak klucz do zamka w naszych komórkach.

Natomiast z fruktozą jest troszkę inaczej. Z nią wątroba radzi sobie w sposób, który do złudzenia przypomina metabolizm alkoholu. Neutralizuje, rozbraja, trawi, a jeśli jest tego za dużo to zamienia to w tłuszcz.

Cukier w ciele jest jak kolejka górska i dla trawienia, i dla układu nerwowego, i dla hormonalnego i krwionośnego.

Nie wiem, czy lubisz kolejkę górską. Ja w życiu jeździłam nią zaledwie parę razy. Jest to rzeczywiście coś ekscytującego, ale jeśli staje się to codziennością, to jest po prostu wyczerpujące.

A dla wielu ludzi rzeczywistość przypomina właśnie taką nieustanną jazdę na kolejce górskiej, od rana do wieczora. Ze wzlotami i upadkami. Z poczuciem, że nie możesz polegać na własnym poziomie energii. Po to, żeby realizować cele i żyć życiem, jakim chcesz.

To rzeczywistość bardzo wielu klientów, którzy w Ajurwedzie szukają sposobu na powrót do równowagi.

Przejdźmy do konkretów

Przejdźmy teraz do ośmiu kroków balansowania poziomu cukru we krwi. Tak jak powiedziałam na początku, temat jest ogromny. Jeśli już masz jakąś diagnozę, to zachęcam Cię do rozważnego słuchania tego, co powiem dalej. To kroki, które mają przede wszystkim zastosowanie u osób, które obserwują u siebie delikatne zaburzenia, ale jeszcze nie mają diagnozy.

Jeśli już masz postawioną diagnozę, czy insulinooporność, czy cukrzycę, to najpewniej jesteś pod opieką jakiegoś specjalisty. W takim układzie poleciłabym Ci poszukanie takiego specjalisty, który jest otwarty – na Ajurwedę lub medycynę chińską.

W większości medycyna konwencjonalna daje coś, co neutralizuje skutek i nie sięga do przyczyny, a skoro skutki nie są takie dotkliwe, to może się wydawać, że sprawa jest załatwiona. Tymczasem przyczyna nadal tkwi w ciele i umyśle. Moim zdaniem również w duchu. Pod przykrywką leków i delikatnych zmian w stylu życia sytuacja robi się po prostu coraz poważniejsza.

Zatem, jeśli już masz diagnozę, to proponuję Ci rozsądne podchodzenie do tych zaleceń. Pamiętaj, że potrzebujesz kogoś, kto Cię przez to przeprowadzi, bo fizjologia w zaburzeniach poziomu cukru we krwi jest po prostu zero jedynkowa. Jeśli masz faktycznie ostre zjazdy cukru, to jest to coś, co w swoich mocnych stanach zagraża Twojemu dobrostanowi i wymaga fachowego wsparcia.

Jednak większość moich klientów to osoby, które jeszcze się nie doczekały tej diagnozy, a ewidentnie mają problem z nadużywaniem cukru, który czasem jest pierwszym sygnałem.

W takiej sytuacji warto tym krokom, które mają stabilizować poziom cukru we krwi, przyglądnąć się szczególnie uważnie i zacząć wdrażać je w swoje życie.

1. Szklanka ciepłej wody rano

Pierwszym krokiem do balansowania poziomu cukru we krwi, jest rozpoczęcie dnia od szklanki ciepłej wody. Ta szklanka ciepłej wody może być szklanką, do której dodasz łyżeczkę miodu i sok z połowy cytryny.

To receptura, którą Ajurweda zaleca osobom typu Kapha na rozpoczęcie dnia. Osobom typu Kapha, czyli osobom, które mają skłonności do rozwijania chorób związanych z metabolizmem cukru.  

Jest to łagodne wejście w nowy dzień. Jeszcze nie jest jedzeniem, ale ma w sobie i trochę słodkiego smaku i cytrynę, która bardzo ładnie budzi trawienie, stymuluje żołądek i przygotowuje do przyjęcia śniadania.

Natomiast, jeśli masz w sobie trochę więcej Pitty i jeśli miałaś w przeszłości jakieś dolegliwości związane ze zgagą lub nadkwaśnością, to obserwuj uważnie czy tej cytryny nie będzie w Twojej miksturze za dużo.

Jeśli poczujesz, że coś Cię gdzieś delikatnie piecze, czy to w przełyku, czy w żołądku, zmniejsz tę ilość. To może być łyżeczka lub tylko parę kropli.

Może będzie tak, że woda z miodem i z cytryną będzie Ci smakowała od poniedziałku do środy, a od czwartku do niedzieli nie. I to jest w porządku. Pamiętaj, że Twoje odczucia są tutaj bardzo ważne.

W Ajurwedzie są rzeczy, które są w pewnym sensie uniwersalne, ale najbardziej uniwersalne jest to, żeby indywidualizować i dopasowywać zalecenia do Ciebie.

Do Twojego stanu zdrowia, który może być przecież różny.

Zatem krok pierwszy to ciepła woda. Albo sama, jako przepłukanie systemu, albo, jeśli poczujesz, że potrzeba Ci czegoś jeszcze, to z łyżeczką miodu i z sokiem z połowy cytryny.

2. Mniej cukru w diecie

Przejdźmy teraz do kroku drugiego. Dotyczy on zmian w Twoim jadłospisie i sposobie odżywania, który zakłada mniej cukru.

Co to znaczy “mniej cukru”? To zależy od tego, co jest aktualnie na tapecie w Twoim życiu. Cokolwiek to dla Ciebie oznacza, jedz tego cukru mniej.

Przyglądnij się temu, jakie są źródła cukru w Twojej diecie. Może to jest cukier biały, który sypiesz do napojów albo używasz do wypieków? A może to cukier brązowy, który w gruncie rzeczy nie bardzo się różni od cukru białego?

Brązowy cukier trzcinowy jest po prostu tak samo produkowanym cukrem białym. Na ostatnim etapie dostaje trochę melasy, która mu nadaje tylko kolor i śladowe ilości substancji odżywczych. Kosztuje zdecydowanie za dużo jak na ten rodzaj wprowadzania konsumentów w błąd.

Są również słody, syropy takie jak daktylowy czy klonowy, są bardzo słodkie owoce, jest miód, ale jest też biała mąka i ziemniaki. Są też słodkie ziemniaki i makarony. Tych źródeł cukru i pokarmów, które działają we krwi, jakby były bogate w cukier, jest sporo.

Mało tego, sposób przetwarzania jest czymś, co również może wydatnie podnosić cukrową potencjalność jedzonych pokarmów. Często klienci mi mówią:

Wiesz, gotuję zgodnie z zasadami Ajurwedy. Gotuję sobie w niedzielę i jem to do środy.

Jedzenie ugotowane w niedzielę, w poniedziałek będzie miało więcej cukru. We wtorek jeszcze więcej, a w środę to już w ogóle osiągnie swoje cukrowe wyżyny.

Gdy idziesz do ogarniętego diabetologa to jednym z ważnych zaleceń jest to, żeby nie jeść następnego dnia produktów skrobiowych, które leżą przez noc. Produktów takich jak na przykład zupa ogórkowa z ziemniakami albo ajurwedyjskie kiczeri.

Jeśli widzisz, że temat cukru jest czymś, co nie daje Ci spokoju, to zrób tyle, ile możesz, żeby jeść rzeczy świeżo przygotowane. I to, żeby ograniczyć sposoby jego przetwarzania, czyli przechowywanie jedzenia przez dwa, trzy dni, które wydatnie podnoszą tą cukrową potencjalność w jedzeniu.

Czasem klienci mówią, że owoce przecież też są słodkie. Podejdź do tego tak – jeśli natura pakuje cukier w postaci jabłka lub gruszki to najczęściej dokłada nam też rzeczy od siebie takie jak błonnik, zestaw witamin, które sprawiają, że całość jest po prostu kompatybilna z naszym ciałem.

My to rozpoznajemy i wiemy, co z tym zrobić. Oczywiście, jeśli jemy to z umiarem. Bo jeśli zjesz owoców za dużo, to ciało również będzie wariowało. I to również będzie zbyt obciążające.

Jeśli masz w ręce jakiegoś zdrowego batonika i jest na nim napisane, że jest słodzony skoncentrowanym sokiem jabłkowym, to zobacz sobie, co to znaczy. Jeśli w stu gramach masz dwadzieścia cztery gramy cukru, to znaczy, że właśnie zjadasz sobie sześć łyżeczek cukru w ramach tego batonika.

I dla Twojego organizmu to nie będzie aż taka duża różnica czy zjesz sześć łyżeczek cukru, które pochodzą z soku jabłkowego, czy zjesz to w postaci białego cukru.

Jasne, sok jabłkowy będzie lepszym źródłem tego skoncentrowanego, słodkiego smaku, ale spotykam naprawdę bardzo dużo klientów, którym ten “zdrowy” cukier daje iluzję, że można go sypać i lać nie wiadomo ile.

To tak nie działa. Sen o tym, że możemy jeść pół szklanki cukru, nawet jeśli jest to tak zwany zdrowy cukier, jest po prostu snem. To zbyt dobre, żeby mogło być prawdziwe.

Tak też podchodź do suszonych owoców. Często spotykam klientki, które na pytanie, czy jedzą cukier, odpowiadają, że nie. Ale kiedy rozmawiam z nimi o ich nawykach jedzeniowych, to jest tam sporo winogron i bananów. Są tam figi, rodzynki, granola i miód. Nie chodzi o to, żebyś nagle przestała to jeść, ale po prostu obserwuj sobie to. Jeśli lubisz daktyle, to zatrzymaj się na dwóch, zamiast zjeść pięć.

Pewnie przychodzi Ci do głowy pytanie co ze sztucznymi słodzikami. Ajurweda do wynalazków typu ksylitol podchodzi jak pies do jeża. Jeszcze nie ma pokolenia, które przeżyło jedząc to i jest w stanie pokazać, co to robi w ciele.

Opierając się tylko na wynikach badań, można by znaleźć i za, i przeciw. Coraz częściej pojawiają się nowe kontrowersje. Dla mnie osobiście największą kontrowersją jest to, czy rzeczywiście chcę jeść rzeczy, które są wytworzone w sposób sztuczny w fabrykach.

Jestem z natury i wolę jeść rzeczy, które z natury pochodzą.

3. Napar z laski cynamonu

Krok trzeci to ajurwedyjski sposób na obniżenie poziomu cukru: napar z laski cynamonu. Najlepiej z laski, nie z mielonego cynamonu. Laski o wielkości około pięciu centymetrów.

Bierzesz dwie, trzy szklanki wody, gotujesz tę wodę i przez dwadzieścia minut zaparzasz pod przykryciem z laską cynamonu w środku. I pijesz szklankę takiego naparu przed posiłkiem. Przed śniadaniem, przed obiadem i przed kolacją.

Jeśli sporo przebywasz poza domem to rozważ zakupienie małego termosu, w którym będziesz mogła ten napar nosić ze sobą i pić wtedy, kiedy będzie Ci to potrzebne.

Możesz z tego zrobić kurację, która trwa na przykład dwa tygodnie albo możesz sobie to zafundować w taki dzień, w którym czujesz, że trochę przeholowałaś. Myślę, że świetnym dniem na to są dni po świętach, po ostatkach lub po tłustych czwartkach.

4. Nie jedz, jeśli nie jesteś głodna

W czwartym kroku chodzi właściwie przede wszystkim o śniadanie. O to, żebyś rano dała sobie czas. Tak jak mówiłam wcześniej, zaburzenia, które wiążą się z poziomem cukru we krwi są związane w jakiś sposób z Kaphą. W jaki sposób? Często jest tak, że po prostu w swoim Prakriti, czyli w tym, jaka jesteś, możesz mieć Kaphę.

A może być też tak, że wcale tej Kaphy tak dużo w sobie nie masz, ale Twoje życie mocno ją podnosi , bo masz na przykład pracę siedzącą. I to sprawia, że chętniej sięgasz po rzeczy, które są mocno cukrowe.

Tak, czy siak, być może rozwijasz w sobie tak dużo tej Kaphy, że korzystniej będzie dla Ciebie na pewien czas słuchać zaleceń dotyczących balansowania Kaphy w kontekście śniadania czyli zjeść je trochę później.

Ajurweda mówi, że apetyt Kaphy budzi się wolniej. Kapha nie budzi się głodna. Często przez lekturę mądrych książek, albo przez jakąś kochającą osobę, która powtarzała do znudzenia Nie wychodź z domu bez śniadania, wciska w siebie śniadanie, pomimo braku apetytu.

Ja powiedziałabym tak: Nie wychodź z domu bez śniadania w termosie. Przygotuj sobie to śniadanie, zapakuj je, ale zjedz go dopiero wtedy, kiedy faktycznie Twój apetyt się obudzi.

Jeśli zaczniesz dzień od wody z miodem i cytryną, to jesteś kryta. Przez godzinę lub dwie godziny, w zależności od tego, jaki masz taki start.

Korzystne w przypadku zaburzeń cukru we krwi będzie śniadanie, które jest bardziej białkowe. Mogą być to jajka z płynnym żółtkiem. Może to być kasza gryczana z polskich produktów, bogatych w białko lub komosa ryżowa. Mogą to być wędliny dobrej jakości, jeśli jadasz mięso. Możesz też sięgnąć po namoczone migdały, które są bardzo ajurwedyjskim sposobem na rozpoczynanie dnia.

To będą właściwsze wybory niż cukrowe rzeczy, takie jak granola, albo kasza jaglana z dodatkiem rodzynek polana miodem. Takie rzeczy są dla ludzi, którzy są zdrowi.

Jeśli zainteresował Cię ten temat, to przypuszczalnie potrzebujesz czegoś bardziej leczniczego, a białko nie powoduje takich skoków poziomu cukru we krwi. Wręcz przeciwnie, stabilizuje ten poziom i bezpiecznie doprowadzi Cię do obiadu.

5. Grupuj swoje jedzenie w posiłki

Krok piąty trochę nawiązuje do tego, co było wcześniej. Chodzi o to, żebyś zaczęła grupować swoje jedzenie w posiłki. Czasem osoby, które otwierają książkę ajurwedyjską i widzą zalecenia dla Kaphy, mówią: O mój Boże, tylko trzy posiłki dziennie?!

Jeśli jesteś osobą, która je ciągiem, od dwunastej do osiemnastej, albo tak jak wiele moich klientek, do osiemnastej, lub dwudziestej pierwszej, bo w ciągu dnia nie masz czasu, to zacznij grupować posiłki w jakieś pory. Pora śniadaniowa, pora obiadowa, podwieczorek, kolacja.

Jeśli jesz ciągiem to może to wyglądać na przykład tak: śniadanie, drugi obiad, podwieczorek, kolacja, po kolacji – to będzie już sześć posiłków. To sprawi, że będziesz bliższa zaleceń Ajurwedy mówiących “Jedz trzy razy dziennie”.

Nie od razu Rzym zbudowano. Zatem zacznij najpierw od łączenia przekąsek i podjadania w jedną całość, żeby ciało mniej więcej o określonych godzinach dostawało pokarm i żeby to było dla niego w jakiś sposób przewidywalne.

6. Herbatka z kozieradki na ratunek

Krok szósty to krok ratunkowy. Jeśli zjesz coś bardzo słodkiego: karpatkę, Snickersy, pączki, daktyle… to skorzystaj z herbatki z kozieradki. To taki ajurwedyjski sposób, który stosuje się po to, żeby zadziałać równoważąco po przejedzeniu cukrem. To też ważny element terapii, który działa leczniczo w przypadku zaburzeń poziomu cukru we krwi.

Jak to się robi? Bierzesz łyżeczkę nasion, namaczasz ją albo na noc, albo po prostu zalewasz ją wrzątkiem i zaparzasz przez około dwadzieścia minut. Przed wypiciem pomieszaj energicznie, bo kozieradka jest ciężka, zatem najwięcej leczniczego naparu, będzie na dole szklanki. To nie jest najprzyjemniejsze w smaku, ale nie jest też ohydne. Wypij to po posiłku.

To sprawia, że te zmiany nie są takie gwałtowne. I że cała ta fizjologia po zjedzeniu cukrów nie jest aż taką wywrotową kolejką górską. W zeszłym roku przy okazji świąt Bożego Narodzenia przyszło mi do głowy słowo “koziespresso”, bo pomyślałam sobie o Wigilii i o tym, że w jej trakcie rzeczywiście jadło się tego już bardzo dużo.

Jak do takiego przepełnionego żołądka wlewać jeszcze szklankę naparu? Tutaj przyszła mi z pomocą wiedza o redukowaniu i wyciąganiu esencji z ziół i przypraw. Czyli po prostu bierzesz dużo mniej wody – jedną czwartą szklanki, bierzesz łyżeczkę nasion kozieradki i zaparzasz w takiej małej ilości. Po to, żeby właśnie wypić takie koziespresso, taki shot kozieradkowy.

Możesz też to ugotować, jeśli wolisz akurat taki sposób przygotowania naparów leczniczych, tylko wtedy zwiększ ilość wody do połowy szklanki lub do trzech czwartych szklanki, żeby po odparowaniu było nadal stosunkowo mało.

7. Więcej białka w diecie

Przejdźmy do kroku numer siedem. Jeśli masz napady na słodycze, to wskazuje między innymi na to, że masz za mało białka w diecie. O białkowych śniadaniach mówiłam Ci już wcześniej, ale przyjrzyj się też temu, co masz białkowego w swojej diecie w porze obiadu.

Często spotykam się z klientami, którzy są na diecie wegetariańskiej. Dieta wegetariańska jest dietą, którą Ajurweda poleca, jak najbardziej, ale ważne jest to, żeby było w niej białko. Codziennie, dobrej jakości i dobrze przygotowane. Podstawowym źródłem białka w tej diecie powinny być fasolki, rośliny strączkowe.

Fasolek jest bardzo dużo. Różnią się wielkością, właściwościami, smakiem i łatwością trawienia. Jeśli z fasolką kojarzy Ci się fasola Jaś, fasolka po bretońsku i ciecierzyca, no to bingo, właśnie wybrałaś trzy najtrudniejsze do strawienia fasolki.

Ale jeśli sięgniesz po mung dal i nauczysz się jak gotować fasolki, a do tego nauczysz się stosować przyprawy to sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Majeranki, rozmaryny, czarny pieprz, trochę czosnku, różnego rodzaju trawy i łodygi, a nawet korzenie – możesz je dodawać do swoich fasolek po to, żeby były lekkie do strawienia.

Naucz się je przyrządzać, otwórz się na wiedzę o wykorzystaniu białek z roślin strączkowych, bo tak naprawdę opiera się na tym trzy czwarte świata. Ludzie w Azji i Afryce często nie mogą sobie pozwolić na to, żeby dzień w dzień jeść ogromne porcje mięsa. Wiele długowiecznych kultur opiera się na dobrej jakości białku, właśnie białku roślinnym.

8. Polub się z gorzkim smakiem

Ajurweda uczy, że tych smaków jest sześć. Mówiłam Ci wcześniej, że słodki smak jest smakiem, który balansuje Vatę. Gorzki smak to smak, który Ajurweda wprowadza do kuchni poprzez przyprawy i ciemnozielone warzywa takie jak: jarmuż, brokuły, brukselka, rukola, cykoria, szpinak.

Gorzki smak zmniejsza apetyt na słodkie. Działa na ciało oczyszczająco. Działa tak, że jest nam lżej. I dosłownie, i w przenośni. Oczywiście, jeśli pójdziesz w nadmiar to będziesz sobie zaburzać Vatę, ale w małych terapeutycznych, leczniczych ilościach na porządku dziennym jest to jak najbardziej wskazane.

Źródła, które polecam

Na zakończenie, uprzedzając pytania o to, co czytać i o czym czytać. Odradzam Ci czytanie rzeczy w sieci na ten temat, bo zauważyłam pewną prawidłowość, że są to często przekazy informacyjne, które mają ludzi straszyć. I co ciekawe, często osoba, która tak się wypowiada radykalnie na ten temat, sama ma problem z cukrem.

Z moich doświadczeń wynika, że jeśli tak mocno się mówi o tym, że coś jest złe, a jednocześnie jest to coś, co występuje w Twojej diecie, to robi się po prostu klasyczny dysonans poznawczy. Umysł blokuje te informacje. Dlatego staram się uczyć w taki sposób, żeby nie straszyć, a zamiast tego rozwijać świadomość.

Przekazy oparte na straszeniu nie podobają mi się po żadnej stronie barykady. Nie podobają mi się zarówno wtedy, kiedy konwencjonalna medycyna straszy mnie czymś i nie podoba mi się wtedy, kiedy w praktyce medycyny holistycznej uderza się w metody straszenia i przerażania.

Polecam Ci dwie książki i dwa filmy. Każde źródło na swój sposób przekazuje informacje o cukrze:

  • „Słodziutki. Biografia cukru. Rys historyczny” – książka, która przedstawia z perspektywy rozwoju kultury i cywilizacji, to, skąd ten cukier się u nas wziął i jak to się stało, że współcześnie spożywamy do czterdzieści kilo rocznie.
  • „Cukier, sól, tłuszcz. Jak uzależniają nas koncerny spożywcze” – również wyważona lektura, którą czyta się świetnie, z wypiekami na twarzy. Przynosi Ci tę wiedzę, ale przynosi Ci też coś więcej.
  • „All that sugar” – australijski film, którego autor decyduje się na eksperyment na sobie, polegający na jedzeniu cukru. Ale co ciekawe, to nie jest eksperyment w stylu Super Size Me. Tylko to jest eksperyment, w którym przechodzi na zdrową dietę. Kupuje rzeczy bio i organic, które uchodzą za zdrowe.

Kupuje rzeczy, które się nie cisną na myśl wtedy, kiedy myślisz o cukrze. I odżywiając się tymi produktami, zaczyna mieć mocne zmiany fizjologiczne w ciele, które pokazują jak dużo ukrytego cukru może się znaleźć w twoim ulubionym, zdrowym sklepiku.

  • Wykład doktora Roberta Lustiga „Sugar: The bitter truth” – jeśli dobrze się orientujesz w angielskim, spokojnie go zrozumiesz.

Serdecznie zapraszam do przeczytania i posłuchania. Do tego, żebyś zrozumiała, jak faktycznie odbywa się metabolizm cukru w Twoim ciele.


Jeśli interesuje Cię temat cukru przeczytaj również: Cukier po ludzku