Moje ulubione książki o Ajurwedzie cz.2

Ten wpis jest kontynuacją mojej opowieści o ajurwedyjskich książkach, które lubię najbardziej. Czytałaś już część pierwszą?

Jeśli nie, znajdziesz ją tutaj: Moich 10 ulubionych książek o Ajurwedzie, cz.1

Przejdźmy do kolejnej książki.

6. “Księga domowych sposobów leczniczych” Vasant Lad

Kupiłam ją wiele lat temu w podróży, w Nowej Zelandii, w 2010 roku. Gdy ją zobaczyłam nie miałam jeszcze wtedy pieniędzy, żeby ją kupić, bo kosztowała dwadzieścia pięć dolarów. Siedziałam i przepisywałam fragmenty tej książki do mojego notatnika. Byłam nią oczarowana.

Później jakoś tak się złożyło, że rzeczywiście mogłam ją kupić za ułamek tej ceny będąc w Indiach. A jeszcze później ta książka wyszła w polskiej wersji językowej.

Czemu polecam tę książkę? Ma rewelacyjne wprowadzenie. Jest świetna gdybyś chciała poczytać o rytmie sezonowym, czyli o dbaniu o siebie wiosną, latem, jesienią i zimą. To fascynujący temat, który już niebawem będę pogłębiać, bo otwierają się zapisy na drugą edycję Roku z Ajurwedą, czyli rocznego programu zmiany nawyków.

Ma też bardzo dobry wstęp dotyczący oczyszczania i Panchakarmy. Pierwsza Panchakarma, jaką przeszliśmy razem z Michałem, w roku 2010, była Panchakarmą według tej książki. Teraz jak na to patrzę to zastanawiam się jakim trzeba być pasjonatem, żeby na coś takiego się porwać.

Później, jak już przejdziesz do części właściwej tej książki, to możesz sobie sprawdzić jakąś dolegliwość, na przykład jak sobie radzić z niepokojem. Znajdziesz tam sporo informacji, łącznie z tą kiedy warto pójść do lekarza. I różne formuły, mniej lub bardziej dostępne, z których możesz skorzystać, żeby ten niepokój w sobie balansować. Bardzo często biorę ją ze sobą w podróż lub gdy organizujemy jakieś wyjazdowe warsztaty, i wiem, że ktoś być może będzie tam miał jakieś dolegliwości.

Doktor Vasant Lad ma dar tłumaczenia w prosty sposób zawiłych rzeczy,

7. “Change your schedule, change your life” Suhas Kshirsagar

Rewelacyjna książka, która powstała na kanwie dinacharya, czyli rytmu codziennego. Tego, w jaki sposób dosze się układają w ciągu dnia. Doba jest podzielona na sześć okresów: Vata, Pitta, Kapha, Vata, Pitta, Kapha. Ze względu na to, że każdy z nas ma w sobie różne elementy Vaty, Pitty i Kaphy to lepiej się czujemy o określonych godzinach.

To książka o tym, jak to, co jest w nas, koresponduje z tym, co jest wbudowane w dobę. Z zegarami biologicznymi, które zarządzają naszą aktywnością w ciągu doby, ale też w ciągu roku.

Za co kocham tę książkę? Przede wszystkim za to, że doktor Suhas Kshirsagar, chociaż trochę ma trudne nazwisko, to rewelacyjnie prosto tłumaczy w oparciu o swoją praktykę. Gdy czytam czasem jego opisy, to mam wrażenie, że pisze o tych samych klientach, których widziałam na swoich konsultacjach. On po prostu opisuje przykłady jego praktyki, ale nie na pięciu stronach, tylko krótko, zwięźle – w czterech, pięciu zdaniach.

To, co bardzo lubię w tej książce i dlaczego myślę, że warto byłoby ją przetłumaczyć, to to, że jest podzielona na kilka części. Ma na przykład część dotyczącą właściwej rutyny spania czyli tego, jak powinnaś spać, żeby wykorzystać to, co daje Ci doba i Twoje ciało w najlepszy sposób. Na początku jest kilka pytań, zazwyczaj około dwunastu, które są jakby fragmentem testu na dosze. Skonstruowanym i zbudowanym tak, żebyś po wypełnieniu tego testu dostała zalecenia dotyczące spania, które mają sens dla ciebie.

Oprócz wspaniałego wstępu o słuchaniu ciała, rytmu dobowego i dbaniu o odpowiedni sen, doktor Suhas bardzo fajnie mówi o tym, że nie jesteś tym, co jesz, tylko tym, kiedy jesz. To świetna lektura i jeśli masz cierpliwość, to poczekaj, może wyjdzie po polsku. Jeśli nie, to warto ją kupić w języku angielskim.

Co więcej, powiem Ci, że trafiłam na tę książkę po tym jak zaczęłam prowadzić kurs Rok z Ajurwedą. Zanim go stworzyłam, przeczytałam chyba z siedemdziesiąt ankiet, w których pytałam ludzi, co im sprawia największą trudność. Jakie nawyki, jak kształtują swój dzień, co już wiedzą, a co już wiedzą i wdrażają, bo to są dwa różne obszary. I wymyśliłam na podstawie tych ankiet 12 nawyków, do których należą m.in.: rytm dnia, śniadanie, obiad, kolacja, odpoczywanie na porządku dziennym, relacje, duchowość. Nazwałam je „dwunastoma nawykami, które budują dobre zdrowie”.

Trzy miesiące później w moje ręce trafiła ta książka, która była jak głos z nieba mówiący:

Tak Marysiu, dobrze to zrozumiałaś, doktor Suhas w Stanach zrozumiał to tak samo.

Bardzo lubię taki stan, kiedy książki, które trafiają w moje ręce, potwierdzają to, co sama odkryłam na podstawie mojego obcowania z Ajurwedą.

8. “Eat wheat” John Douillard

Następna książka, którą dla Ciebie przygotowałam to pozycja pod tytułem „Eat wheat”, doktora Johna Douillarda z portalu lifespa.com.

Doktora Johna uwielbiam właśnie dlatego, że ma rewelacyjne podejście do Ajurwedy. Łączy ją z językiem współczesnej nauki, co dla współczesnego, bardzo logicznego człowieka często jest w ogóle warunkiem wstępnym.

Doktor John, jak się okazuje, uczy Ajurwedy w trakcie kursów jogi Sivanandy. Sama jestem nauczycielką jogi Sivanandy, więc jego wrażliwość i etyka jest mi bardzo bliska.

To bardzo dobra książka na temat glutenu. Gdy się orientowałam jakieś pół roku temu, to trzy polskie wydawnictwa starały się o prawo do wydania tej książki po polsku. Nie wiem jak to wygląda teraz.

Nie polecam kupowania ebooka, bo to książka, która jest bardzo nafaszerowana informacjami. Bardzo ładnie prezentuje wszystkie za i przeciw pszenicy. Jest wyważonym, merytorycznym głosem w dyskusji na temat szkodliwości pszenicy i glutenu, ale prezentuje też argumenty przemawiające za jedzeniem zbóż.

Jednocześnie pokazuje też jakiego rodzaju błędy metodologiczne, związane z przeprowadzaniem i interpretowaniem badań, możemy popełniać, czytając to samo badanie. Także to książka, która uczy też myślenia.

Na studiach miałam ponad rok metodologii badań i przyglądania się takim aspektom jak rzetelność, trafność czy błędy wynikające z nastawienia obserwatora. W większości jednak klienci, którzy do mnie trafiają, nie mają tej umiejętności i poddają się temu, kto głośniej krzyczy.

Jest dużo takich tematów, o których się głośno krzyczy. Głośno się krzyczy o pszenicy, o szczepionkach, o szkodliwości czegoś, o kawie. Ta książka oprócz rewelacyjnego wstępu później ma też program, który w gruncie rzeczy jest jak oczyszczanie z Ajurwedą.

Pokazuje jakie pokarmy trzeba ze swojej diety na chwilkę wyeliminować, jakie warto wprowadzić, co usprawnia agni i jaka jest w ogóle esencja podchodzenia do nietolerancji czy jakichś problemów związanych z trawieniem glutenu w podejściu ajurwedyjskim.

Bardzo ciekawa, inspirująca, a zarazem praktyczna książka. Jeśli ktoś jest spragniony odniesień naukowych, to ucieszy go to, że książka zawiera kilkanaście stron z bibliografią. Są w niej konkretne artykuły naukowe prezentujące badania i argumenty za tym, że to, o czym pisze doktor John, opierając się na Ajurwedzie, jest potwierdzane przez współczesną naukę.

Doktor John często mówi o tym jak współczesna nauka odkrywa coś, co Ajurweda mówi od zawsze. Teraz, na przykład wszyscy szaleją na punkcie odkrycia mikrobionów i jelitowego układu nerwowego. Ajurweda mówi od zawsze, że Vata odpowiada za układ nerwowy. Siedzibą Vaty są jelita i to ona odpowiada za układ nerwowy, w tym za kreatywność, wrażliwość, emocjonalność i stres.

Przeczytanie takiej książki, nawet po polsku, jest trudne. Wdrożenie w życie jeszcze bardziej. Jeśli nie jesteś lekarzem lub terapeutą ajurwedyjskim, pewnie nie potrzebujesz takiej lektury. Jesteś zwykłym człowiekiem, który po prostu upadł na zdrowiu albo chce się o swoje zdrowie zatroszczyć, to potrzebujesz czegoś prostego, syntetycznego i praktycznego.

9. “Art and Science of Vedic Counseling” David Frawley, Suhas Kshirsagar

To książka napisana przez Davida Frawleya razem z doktorem Suhasem Kshirsagarem, czyli doktora, który napisał „Change your schedule”. Fantastyczna książka. Zastanawiałam się w zeszłym roku co jest takim moim sposobem pracy z klientami i jaka jest ta moja unikalna zdolność w prowadzeniu konsultacji.

Okazało się, że większość z tego już ktoś odkrył. Opracował i zrobił z tego system, który można nawet studiować, bo ta książka jest tak naprawdę podręcznikiem i zaproszeniem do dosyć długiego, dosyć kosztownego kursu pod tym samym tytułem „Vedic counseling”.

To kopalnia wiedzy o tym, jak pracować z ludźmi z nastawieniem konsultanta. Z nastawieniem psychologicznym, z budowaniem relacji, przeprowadzaniem konsultacji, z korzystaniem z wiedzy wedyjskiej i ajurwedyjskiej, a także wiedzy o porządkowaniu przestrzeni, w astrologicznej czy wiedzy dotyczącej kamieni.

To książka dla ludzi, którzy się po prostu chcą kształcić w tym kierunku. Jeśli myślisz o tym, żeby pracować z ludźmi jako konsultant Ajurwedy, terapeuta Ajurwedy albo jesteś psycholożką i chcesz poszerzyć swój warsztat o takie kompetencje, to jest to książka, która bardzo mocno Ci zagra.
Czytając, miałam wrażenie, że to podręcznik spisany z dwustu innych książek, które przeczytałam i które ktoś zawarł w jednym miejscu. Jest naprawdę fantastyczna i bardzo, bardzo ją polecam.

10. “The Four Qualities of Effective Physicians: Practical Ayurvedic Wisdom for Modern Physicians” Claudia Welch

Ostatnia książka to również przepiękna książka. Napisana tym razem przez doktor Klaudię Welch, która napisała chyba ze dwie książki dostępne po polsku. Jedna z nich dotyczyła przeprowadzania kobiety przez nierówności hormonalne. To ciekawa osoba. Praktykuje i Ajurwedę, i medycynę chińską. Ma też w sobie dużo pokory i duchowości. Jest też blisko związana z doktorem Robertem Swobodą.

Książka mówi o tym, co ważnego powinien wiedzieć lekarz, który w ogóle przymierza się do pracy z pacjentem. Co ciekawe, to książka, którą mógłby przeczytać lekarz, który nie ma pojęcia o Ajurwedzie, ale chce być lepszym lekarzem i partnerem do konsultacji.

Kilka dni temu moja znajoma napisała mi, że udała się do Warszawy na bardzo polecaną i drogą konsultację, żeby dostać zalecenia dla jej chorującego synka. I po kilku konsultacjach jest jeszcze bardziej przerażona niż była na początku. Lekarz, który ją prowadził, był kategoryczny, machał paluszkiem, zabraniał i krytykował. To, że ktoś jest specjalistą w swojej dziedzinie, to tylko fragment sukcesu.

Wiedza merytoryczna jest ważna, ale bardzo dużą rolę odgrywa relacja. Sposób, w jaki rozmawiamy z ludźmi, jak do nich podchodzimy, jak zaczynamy rozmowę i jak ją kończymy.

To jedna z lektur, którą zalecam w trakcie kursu Wprowadzenie do ajurwedy – część druga, czyli dziewczynom, które już się zdecydowały na to, że będą wiązać swoją ścieżkę zawodową z Ajurwedą.

Wspominam o niej tutaj dlatego, że być może jesteś jakoś związana ze środowiskami medycznymi. Czasem lekarze są bardzo otwarci na Ajurwedę. A jak są zamknięci to nawet i kilofem nie da się do nich dotrzeć. Jeśli są otwarci na Ajurwedę, to są bardzo wdzięcznymi, ale Pitta partnerami do rozmów, którzy potrzebują rzeczowej informacji. Informacji, która się opiera na nauce i praktyce. Takiej, którą da się zweryfikować choćby w swoim gabinecie.

To książka, którą zdecydowanie polecam zarówno osobom, które idą w tę stronę, jak i tym, które wcale w stronę Ajurwedy nie idą, ale są zainteresowane bardziej holistycznym podejściem do pacjenta.

Mogłabym mówić jeszcze długo, bo książek o ajurwedzie mam naprawdę pewnie już około setki. I to wcale nie chodzi o przechwałki, ale o to, że dzięki temu jestem w stanie Ci powiedzieć, co warto na pewno przeczytać, a co może niekoniecznie od razu.

Ajurweda na co dzień

Czasem jest tak, że ludzie, którzy piszą książki, w ogóle używają tych słów w swojej książce, ale pięknie opisują czym jest Vata, Pitta i Kapha. W ten sposób wznoszą się ponad barierę sanskrytu, która dla wielu ludzi jest czymś, co wprowadza zamieszanie w ich myślenie.

Tak jak Michael Pollan, który nie będzie mówił „Vata” czy „Pitta”, ale przekaże Ci esencję odżywiania z Ajurwedą. Gdy się zniesie ten ajurwedyjski język i to ajurwedyjskie zadęcie, któreczasem się pojawia, to nawet jest łatwiej uchwycić czym są poszczególne dosze.

A czym one są? Częścią naszego życia. Czymś, co można obserwować od rana do wieczora. Jeśli jesteś sama ze sobą, to może troszkę trudniej ci będzie obserwować. Jeśli masz dziecko, psa, kota, męża, teściową, to masz takie spectrum do obserwowania. Jeśli chodzisz do pracy, to możesz popatrzeć na swojego szefa. Możesz to poobserwować w ciągu dnia i w ciągu roku.

Każdego dnia masz milion okazji do zgłębiania Ajurwedy. Jeśli okopiesz się w książkach, które posługują się tylko terminologią ajurwedyjską, to wybierz te, które są napisane przez osoby, które praktykują.

Przez osoby, które żyją Ajurwedą.

To czuć, gdy czytasz jakąś książkę, że jej autor przeczytał pięć czy dziesięć książek na temat Ajurwedy, ale nie ma praktyki i jedynie pisze o Ajurwedzie w teorii.


Jeśli nie czytałaś pierwszej części wpisu, znajdziesz ją tutaj: Moje ulubione książki o Ajurwedzie, cz. 1

To Twoje początki z Ajurwedą? Zapraszam Cię do obejrzenia nagrania Pierwsze kroki w Ajurwedzie