Cukier po ludzku

Cukier i jego rodzaje czyli jak dobrze zrozumieć modne słowa:

1. Cukier biały

Wiadomo, że to samo zło, ale wiadomo też, że bardzo powszechne.

Z perspektywy Ajurwedy warto pamiętać o sile umysłu, która sprawia, że szkodliwe rzeczy albo szkodzą bardziej, albo szkodzą mniej. Jeśli zdarza Ci się go jeść (nie znam nikogo komu się nie zdarza, choć znam wielu ludzi, którzy twierdzą, że im się nie zdarza), wybieraj produkty dobrej jakości i celebruj każdą chwilę tej przyjemności.

2. Cukier brązowy

Proponuję w ogóle zapomnieć o słowie „brązowy”. Jest bardzo nadużywane, a w większości odnosi się do cukru zabarwionego melasą, który nie ma to nic wspólnego z wartością odżywczą cukru. Za to ma wiele wspólnego z wartością finansową.

To tak jakby powiedzieć, że mężczyźni mają włosy w różnych kolorach, ale bruneci są bardziej męscy (pytania pomocnicze: co ma kolor do męskości i co na to Wikingowie?)

3. Cukier trzcinowy 

To kolejne nadużycie. Trzcinowy, czyli wytwarzany z trzciny. Sama trzcina nie jest w niczym lepsza od buraka. Sęk tkwi w tym, jak mocno ten produkt jest przetworzony.

4. Cukier nierafinowany

Raz jeszcze mamy do czynienia z nadużyciem. Ogromna część produktów tak opisanych to kategoria „wprowadzanie klienta w błąd w sposób zamierzony.”

Nierafinowany znaczy nieoczyszczony. Tak jak Jaggery, cukier palmowy – wyciśnięty, odparowany i zastygnięty w formie bloków, mokrych kryształków.

 

Moje osobiste zdanie jest takie: „zdrowe” przepisy zawierające brązowy cukier, trzcinowy lub nierafinowany (mowa o cukrze, który kosztuje ok. 10 zł za kg) to rodzaj kosztownej hipokryzji.

Na poziomie ciała wszystkie te rodzaje cukru działają bardzo podobnie jak biały cukier, a dużo mocniej działa na nasze finanse.

I jeszcze metaforycznie:

Wyobraź sobie, że masz szklankę błota. Dodajesz do niej kroplę czystej wody, i co się zmienia?

Masz rzadsze błoto.

A teraz wyobraź sobie, że masz szklankę wody i dodajesz kroplę błota, i co się zmienia?

Jeśli dbasz o swoje zdrowie holistycznie, jesteś jak szklanka wody, a cukier, nieważne z jakim przydomkiem, jest tylko kroplą błota.