Jak sobie radzić z zaburzeniami tarczycy? 7 ajurwedyjskich zaleceń

Jak sobie radzić z zaburzeniami tarczycy? Jeśli zastanawiasz się jak się do tego zabrać, podpowiem Ci, najlepiej z wykorzystaniem wiedzy holistycznej.

Takiej, która koncentruje się na całokształcie: na ciele, umyśle, emocjach, sposobie zachowania i na tym, jak przebiegają zmiany w życiu oraz na tym, jakie wsparcie jest potrzebne do tego, żeby one doszły do skutku.

Możesz chodzić, jak mawiała moja babcia: Od Iwana do pogana.

Bywać w różnych miejscach, szukając różnych rozwiązań. Możesz udać się do dietetyka, psychologa, psychiatry.

Albo, jeśli tak podpowiada Ci serce, sięgnąć do Ajurwedy i znaleźć odpowiedzi na wiele pytań w jednym miejscu.

 

7 wskazówek jak sobie radzić z zaburzeniami tarczycy

Chciałabym Ci dać kilka takich rozwiązań, które rzeczywiście możesz wdrożyć w swoje życie i od razu zobaczyć jak to na Ciebie wpływa.

Do każdej przyczyny podam Ci kilka możliwości wykorzystania wiedzy ajurwedyjskiej w praktyce. Będzie ich na tyle dużo, żebyś mogła je sobie swobodnie przetestować. 

 

1. Pij szklankę ciepłej wody o poranku

Pierwsza rzecz – jak się miewa Twoje trawienie? Jeśli odpowiedź na to pytanie to: Kiedyś było inaczej, lepiej to Twoim celem powinien być powrót do normy. Najczęściej ta norma wiąże się z wypróżnieniami.

U wielu swoich klientek obserwuję to, że te wypróżnienia nie są takie jak kiedyś i to one pokazują, że coś jest nie tak.

Wypijaj ciepłą wodę zaraz po tym, jak wstaniesz z łóżka. Nie musi to być woda z miodem i z cytryną.

Najbardziej neutralna jest ciepła woda, którą pijesz na początek dnia. Zanim cokolwiek innego wejdzie do twojego systemu. Po to, żeby przepłukać układ pokarmowy, odświeżyć po nocy i sprawić, że to poranne wypróżnienie przyjdzie szybciej.

Jeśli masz tendencje do zaparć to wypij nawet i dwie lub trzy szklanki ciepłej wody, żeby nawilżyć i nawodnić ciało.

Chociaż wiem, że to nie jest wcale takie proste. Ciało wysuszone nie jest tak chętne do picia. Ono już czasem tak się zasuszyło i zasklepiło, że jest jak taka dobra skórzana torba, która po prostu spuszcza wodę po sobie. Woda jest, ale płynie i w ogóle nie wsiąka w tą skórę. Dlatego woda jest ciepła, żeby mogła się zatrzymać i dotrzeć do Twojego wnętrza.

Jak widzisz, pierwszym krokiem do zdrowia, który możesz zrobić jest picie wody rano. Prosta, mała czynność.

Zobacz, nie oferuję Ci tutaj jakiś spektakularnych wskazówek. Wiesz czemu? Bo paradoksalnie  rzeczy proste są najtrudniejsze. Ajurweda jest prosta i zaleca proste rzeczy, tylko my to wszystko za bardzo komplikujemy.

Dbaj też o to, żeby w ciągu dnia wypijać odpowiednią ilość wody. Nie popijaj posiłków wodą, szczególnie zimną czy jakimiś takimi napojami, które mają zimną temperaturę. Jeśli coś jesz to wypij pół szklanki ciepłej herbaty po to, żeby to wszystko fajnie mogło krążyć w żołądku.

 

2. Zadbaj o jakość tego, co jesz

Drugi aspekt, to to, jak wygląda Twoje jedzenie. Wytłumaczę Ci na prostym przykładzie jak to wygląda w praktyce:

Można zjeść pizzę we Włoszech na cienkim cieście, zrobionym z miłością, z rukolą, która jest pełna błonnika i sprawia, że ten glut pszeniczny lepiej nam przejdzie przez jelita.

Można też zjeść pizzę w Stanach, na grubym cieście, zalaną ketchupem, jakimś dziwnej jakości serem i zjeść to na wynos, zapchać się tym albo zjeść coś mrożonego.

I podobnie w Twoim życiu – jeśli możesz i  chcesz coś zmienić to po prostu wybieraj rzeczy naturalne.

Zapomnij o puszkach, mrożonkach, półproduktach. Skoncentruj się na rzeczach pochodzenia naturalnego.

Już od kilku lat tak prowadzimy nasz dom i nasze życie. Jego podstawą i podstawą naszego jedzenia w 70% jest spiżarnia. Sucha spiżarnia, w której jest fasola – rewelacyjna, jeśli chodzi o zdrowie tarczycy, ale też jeśli chodzi o regularne wypróżnienia. Również jeśli chodzi o białko czyli regulację poziomu cukru we krwi, o siłę do życia.

Prosty przepis na zdrowe i naturalne jedzenie? Fasolki i kasze, których w Polsce mamy całą obfitość, a do tego sezonowe warzywa. Trochę nauki na temat tego, jak to ugotować i Twoja dieta staje się dietą naturalną.

Wiadomo, że w dzisiejszych czasach chcemy czasem chrupnąć glona albo zjeść jakiś inny, dziwny orientalny ryż. Jednak jeśli możesz skorzystać z lokalnych produktów to jedz lokalnie. A jeśli z jakiś leczniczych przyczyn warto żebyś zjadła coś, co przyjechało z drugiego krańca Ziemi to śmiało – śmiało zjedz to od czasu do czasu. Jednak na co dzień koncentruj się na tym, co możesz zjeść i co możesz kupić w swoim miejscu, mieście i kraju.

 

3. Wybieraj rzeczy lekkostrawne

Trzecia rzecz: w jakiej kondycji jest teraz Twój układ pokarmowy i Twoje trawienie?

Zadam Ci takie pytanie: Czy zjadłbyś muchomora? Pytanie retoryczne, prawda? 🙂 Ale są takie zwierzątka w lesie, które by zjadły. I widzisz, to jest sedno: to, co będzie dla mnie korzystne, dla Ciebie będzie szkodliwe.

Skoro już masz diagnozę, która pokazuje, że Twój układ pokarmowy jest mocno obciążony i że potrzebuje wsparcia to nie rzucaj się na rzeczy, które je Twój mąż lub jedzą Twoi znajomi.

Wybieraj rzeczy, które są lekkostrawne, łatwiejsze do zneutralizowania, które są dla Ciebie odżywcze. Nie kieruj się modą. Nie kieruj się tym, że wszyscy piją szejki albo jedzą nasiona chia zalane mlekiem kokosowym z puszki tylko jedz rzeczy, które rzeczywiście są lekkie.

Czasem ludzie mnie pytają: Co to znaczy lekkie? Ja już to wiem doskonale, bo siedzę w tym temacie długo, ale Ty możesz tego nie wiedzieć.

Wyobraź sobie, że karmisz małe dziecko. Takie, które dopiero co przyszło na świat i ma jeszcze nie do końca rozwinięty układ pokarmowy. Co byś mu dała? Zadaj sobie to pytanie i to Ci pokaże odpowiedzi na to, co to znaczy “lekkie”. Chyba byś mu nie dała płatków owsianych pieczonych z miodem, zalanych mlekiem kokosowym, prawda?

Prędzej zrobiłabyś mu jakąś zupę. Być może z drobno rozdrobnionymi ziemniaczkami. Jeśli dałabyś mu fasolkę to na pewno byłaby ugotowana i mięciutka. Nie dałabyś mu hummusu, prawda? Jeśli dałabyś mu chleb to tylko w taki sposób, żeby długo pozostał w buzi, żeby te enzymy ze śliny poradziły sobie z tym trudniejszym do strawienia zbożem.

Jeśli jesteś chora to popatrz na siebie i na swoją dietę w taki właśnie sposób. Karm się tak, jakbyś karmiła dziecko, które jeszcze nie dorosło do jedzenia wszystkich kreatywnych i często ciężkostrawnych rzeczy, które wymyśliła nasza kultura i nasza sztuka kulinarna.

 

4. Wyklucz z jadłospisu to, co Ci szkodzi

Czwarty element to stany zapalne czyli to, o czym mówiłam wcześniej. To różne akcje alarmowe, które się dzieją w Twoim ciele.

To, co możesz zrobić, to możesz zmienić wodę Twoim rybkom. Są nimi Twoje komórki, a Twoja woda to jest to środowisko, w jakim to wszystko się rozgrywa.

Jeśli ono będzie bardziej zakwaszone cukrem, kawą, rzeczami smażonymi czy przetworzonym mięsem to wszystkie te procesy, które się toczą w ciele, będą przebiegały z większym trudem.

Jeśli zaczniesz wybierać rzeczy, które przyczyniają się do bardziej neutralnego, sprzyjającego środowiska to Twoje komórki już będą wiedziały co z tym dalej robić.

Nie musisz wcale wchodzić w szczegóły alkalizującej diety. Wystarczy, że zredukujesz albo całkiem wykluczysz kawę i cukier i okazjonalnie będziesz jeść różne bułki i mięsa, które działają bardzo podobnie.

 

5. Wspieraj swoją odporność

Zamiast pytać Panią w aptece: Co mogę wziąć na odporność? tylko wybieraj styl życia, który Cię wspiera.

Jeśli widzisz, że jest sezon przeziębieniowy, wszyscy są jacyś niewyraźni i Ty też zaczynasz być jakaś niewyraźna to idź wcześniej do łóżka. Po prostu połóż się spać.

Jeśli czujesz, że nie chce Ci się jeść, bo zaczyna się choroba – bądź jak pies. Pies jak jest chory to nie je.

Nie jedz. Zrób sobie przerwę. W Polsce rzadko się zdarza, żeby ludzie umierali z głodu, natomiast z przejadania się niewłaściwymi rzeczami jak najbardziej. Włącz taki okresowy post – nie jedz jednego posiłku, dwóch, idź wcześniej spać.

Wyjdź na spacer! Często mówię swoim klientom:

Idź choćby na 15 minutowy spacer. Dotleń się!

Oderwij się od komputera, popatrz w niebo, popatrz na drzewa. Nie musisz od razu jechać do Karpacza, w góry, żeby poczuć naturę.

Możesz być po prostu w jakimś parku, na jakimś boisku, w jakimś małym miejscu, które Cię zasili tą naturalną siłą.

 

6. Zatroszcz się o to, czym się otaczasz

Czasem zaglądam na blogi, dotyczące zdrowego jedzenia i najczęściej nachodzi mnie refleksja, że ich autorzy lubią straszyć ludzi. Ich dyskurs dotyczący zdrowia jest pełen lęku i mówienia:

To Cię zabije, To jest dla Ciebie szkodliwe.

Te pestycydy, parabeny, wszystkie substancje, na które nie masz wpływu…

ja powiem: Spokojnie, rób to, co możesz.

To, ile kosmetyków będziesz używać i jakie to będą kosmetyki, zależy tylko od Ciebie. Możesz redukować, możesz używać mniej niż więcej. Możesz zamiast całej chemii świata w swoim domu, mieć jeden płyn do mycia naczyń, który się świetnie nadaje do różnych celów. I drugi, na przykład, do mycia szyb.

Możesz decydować, tak jak ostatnio decydował mój mąż, kupując łóżeczko dla Jagódki w Ikei – czy kupi łóżeczko drewniane, używane, drewniane z plastikiem…

Możesz dokonywać wyborów, dotyczących swojego otoczenia i tego, w czym pijesz swoją wodę, tego w czym jesz i w tych ramach, w których się da ograniczać ten wpływ środowiska na Ciebie.

A w tych, których się nie da… i tak nie masz na to wpływu, więc nie ma co się jakoś przejmować, że powietrze takie skażone, że to tak źle nam robi.

Po prostu, kiedy możesz to wpływaj, a kiedy nie możesz to po prostu się zrelaksuj. Ciało jest stworzone do tego, żeby zneutralizować zagrożenie. Do tego, żeby przywracać homeostazę, a panika i stres jeszcze nic dobrego nikomu nie przyniosły.

 

7. Słuchaj języka objawów

Przestań walczyć tylko zastanów się co znaczą Twoje dolegliwości.

Gdyby ktoś Ci powiedział na przykład, że nie może zebrać myśli albo że jest niewyspany i zmęczony to co byś mu powiedziała? Idź odpocznij, idź usiądź, zrzuć z siebie trochę ciężaru.

Naucz się rozumieć te objawy, które masz, w nieco inny sposób. Naucz się szukać tego drugiego dna, tego sposobu, w jaki Twoje ciało próbuje Ci coś powiedzieć.

Jeśli wychwycisz tę odpowiedź to masz szansę na piękną zmianę w życiu. U klientów, którzy do mnie trafiają bardzo często tak jest. Na sto osób przychodzi do mnie jedna zdrowa osoba. Po to, żeby się dowiedzieć jaką jest doszą i żeby żyć zdrowo. Jednak większość przychodzi, kiedy mają już dolegliwości.

Przychodzą, bo ta choroba jest szansą na rozpoczęcie jakiejś nowej jakości w ich życiu, na zmianę na lepsze. Bardzo często nie dotyczy tylko tego, że się lepiej czuje. Często ta zmiana idzie głębiej – do zmiany pracy, partnera, do pozyskania pracy czy partnera. Do poczęcia dziecka, do wychowywania dziecka, do brania na siebie coraz większych, życiowych, fajnych, rozwojowych rzeczy i odkrywania i bycia w zgodzie ze swoją dharmą czyli tego, co jest esencją Ajurwedy.

Bo Ajurweda i wszystkie te rozwiązania mają prowadzić do tego, żebyś odkryła co jest Twoim unikalnym celem. I żebyś miała siłę, żeby ten cel zrealizować. Żebyś miała siłę i moc, by żyć pełnią życia i nie tylko w tych czynnościach, których wymaga od Ciebie codzienne życie, ale również w tych wymarzonych wariantach rzeczywistości, które przychodzą Ci do głowy.

Zasiej ziarno

Wiesz, to jest tak jak w tej przypowieści o talentach. Jakość ziarna – jakość Ajurwedy jest bez dwóch zdań. Ty możesz wiedzieć lub możesz nie wiedzieć. Możesz wierzyć lub możesz nie wierzyć. Czas to sprawdził.

Ajurweda jest starą, sprawdzoną wiedzą, ale podłoże, na które trafi i to, czy to ziarno przyniesie plony – to zależy już tylko od Ciebie. Czy jesteś gotowa na taką prostotę i na zaplanowanie tego ile w Twoim życiu się zmieni?

Znasz już zestaw pierwszych, podstawowych wskazówek, które przede wszystkim mają na celu dbanie o Twój układ pokarmowy. To punkt wyjścia. Zdrowie zaczyna się od układu pokarmowego. Współczesna medycyna mówi o jelitach – Ajurweda mówi o całym układzie pokarmowym.

Największy problem, tak naprawdę,  zaczyna się, kiedy przechodzimy do kluczowej części czyli do wcielania tego w życie. Bo Vaty tak mają:

No dobrze, zacznę, zrobię to, ale z moim słomianym zapałem.. do czego mnie to doprowadzi?

Kiedy będę mogła z tego skorzystać?

Ile w tym wszystkim wytrwam?

Wielu ludzi poświęca dużą ilość czasu na szukanie informacji, ale potem jak zaczyna się wdrażanie tego w życie to już wcale nie jest tak wesoło. Wiem o tym i wiem też, że być może w Twojej głowie są takie głosy jak: O Boże, co ona mi teraz jeszcze powie? Kolejna restrykcyjna dieta bez glutenu! Co z tym glutenem? A przecież ja tak kocham słodycze! No ciekawa jestem ile wytrzymam. A co z kawą? A w ogóle to nie mam na to czasu.

Jeśli już słyszysz takie głosy w swojej głowie, które zaczynają oporować i stają okoniem to mam dla Ciebie dobrą wiadomość, bo mogę Ci w tym pomóc.

 


Przygotowałam też dla Ciebie zalecenia na poziomie umysłu. Zajrzyj tutaj: Jak dosze wpływają na Twoją tarczycę?

Jeśli jesteś ciekawa jak wygląda choroba tarczycy w ajurwedyjskim ujęciu, przeczytaj wpis Tarczyca z perspektywy Ajurwedy