Czasem wystarczą małe zmiany wprowadzane stopniowo jedna po drugiej, by odkryć nową jakość życia. Nie od razu Rzym zbudowano… Lepiej powoli i małymi krokami, niż wcale. Przedstawiam Ci następną opowieść o uzdrawiającej mocy Ajurwedy. To nasza druga Monika, kolejna historia, a wciąż ta sama Ajurweda.
Jeszcze do niedawna miałam mgliste pojęcie o Ajurwedzie. Na mojej półce z książkami od jakichś dwóch lat stała jedna ajurwedyjska książka zatytułowana „Ajurweda. Jak dbać o siebie i być zdrowym” dr. Partapa Chauhana. Na staniu się kończyło. Nie byłam w stanie przeczytać tej książki. Przerażała mnie, ilekroć ją otwierałam. W szczególności dosze!
Na początku 2019 roku poczułam, że muszę zrobić coś tylko dla siebie. Ale co takiego?
Przeglądając Facebooka, natrafiłam na informację o studiach podyplomowych „Ajurweda, holistyczna koncepcja zdrowia”. Dbanie o zdrowie, w sposób inny niż za pomocą lekarstw chemicznych, było w obszarze moich zainteresowań. Podjęłam decyzję, by dać szansę tej Ajurwedzie.
Siła małych zmian
I tak rozpoczęłam swoją przygodę z Ajurwedą – najpierw studia podyplomowe, potem kursy z Agni Ajurweda. Czy zaszła we mnie jakaś spektakularna przemiana? Nie. Ale praktycznie od pierwszego kontaktu z Ajurwedą wprowadzam ją do swojego życia.
To są drobne zmiany, ale takie, które ze mną zostają. Są naturalne i przede wszystkim poprawiają jakość mojego życia na co dzień.
Rozpoczęłam od higieny języka i płukania ust olejem – to było proste. Potem podjęłam próbę wstawania wcześniej. I to było już spore wyzwanie. Uwielbiam poleżeć do 10-11, szczególnie w sobotę czy niedzielę, sądziłam więc, że to zalecenie po prostu nie jest dla mnie.
Ale gdy zaczęłam się obserwować, stwierdziłam, że sama z siebie zazwyczaj budzę się przed 6. To może trzeba spróbować wstać wtedy, a nie przekręcać się na drugi bok i spać dalej? Tak też zrobiłam. Okazało się, że nie taki diabeł straszny, że daję radę. Wcale nie jestem senna w trakcie dnia, a wręcz okazało się, że mam więcej energii (…) No i zyskałam jakieś dwie godziny dziennie!
Wprowadziłam większy rytm do swojego życia – m.in. poranną jogę, ćwiczenia oddechowe i medytacje, większą regularność posiłków, bez ciągłego podjadania, picie ciepłej wody.
I to mi po prostu służy.
Ale rzecz, z której się najbardziej cieszę, gdzie zaszła największa moja przemiana, to uzyskanie większego spokoju wewnętrznego. Zmiana perspektywy – teraz widzę szklankę do połowy pełną.
A wszystko sprowadza się do działanie w myśl Zdania Mocy: „Rób, co możesz z tym, co masz”.
- Chcesz przejąć kontrolę nad swoimi nawykami? Pożegnać te stare i szkodliwe oraz zastąpić je nowymi, które będą działały na Twoją korzyść? Skorzystaj z kursu Rok z Ajurwedą i zmień się na dobre.




















