Spełnianie marzeń

Po powrocie z wakacyjnej podróży na grecką wyspę Tasos obudziłam się we własnym łóżku i popatrzyłam na ścianę. Wisiała na niej Mapa Marzeń, którą zrobiłam w zeszłym roku.

Mapa marzeń to moment, w którym możesz wybrać sobie z różnych zdjęć, ilustracji i przedmiotów, manifestację tego, co chcesz, żeby pojawiło się w Twoim życiu. Nanosisz to na papier i tworzysz wizję swojej przyszłości.

Taką Mapę Marzeń robiłam już wielokrotnie, a w zeszłym roku po raz pierwszy spróbowałam Mapy Marzeń w formie bardziej rozwiniętego narzędzia. Tworzy się ją na arkuszu, ale ten arkusz podzielony jest na dziewięć pól.

To sprawia, że przyklejanie rysunków i zdjęć nie odbywa się przypadkowo, tylko jest podporządkowane tematycznie. Jest pole, które dotyczy związków, pole, które dotyczy rozwoju osobistego, pole, które dotyczy pracy i pole, które dotyczy rodziny.

Kiedy się obudziłam rano w swoim łóżku, to patrząc na tę Mapę Marzeń, poczułam wszechogarniającą wdzięczność. Spełniło się prawie 80% tego, co sobie zażyczyłam i  wymarzyłam na najbliższy rok.

W tym miejscu wchodzimy w naukę Ajurwedy i jogi. Naukę, która mówi o tym, że jeśli Twój umysł jest skoncentrowany na celu to Twoja podświadomość nieustannie działa w taki sposób, żeby go sprowadzić do Twojego życia.

Powiedz, czego chcesz

Jednak pierwszym, podstawowym momentem jest to, że musisz wyrazić swoje życzenie i powiedzieć, czego chcesz. Pozwól, że podzielę się z Tobą refleksją z pobytu doktor Shivani w Polsce.

Jak wiesz, doktor Shivani jest moją nauczycielką Ajurwedy, która była w Polsce, w czerwcu 2018 roku i przeprowadziła kilkanaście konsultacji. Niemalże każdą osobę pytała o to, jak wyglądałby jej idealny dzień i jak chciałaby się w trakcie niego poczuć. To było jedno z jej pierwszych pytań w trakcie konsultacji.

Bardzo ciekawe dla mnie słuchanie odpowiedzi klientek – podczas konsultacji często byłam obecna w charakterze tłumacza. Większość ich odpowiedzi zaczynała się od tego, jak nie chciałyby się czuć – nie chciałyby już czuć bólu; chciałyby, żeby coś zniknęło; chciałyby, żeby ich praca się zmieniła, bo nie chcą już pracować tam, gdzie pracują…

Prawie 90% odpowiedzi to były odpowiedzi negatywne, które zaczynały się od tego, czego nie chcę.

Doktor Shivani uśmiechała się, słuchając ich i mówiła:

A teraz powiedz, czego chcesz.  

Wracając do Mapy Marzeń – jest ona momentem, w którym możesz zdecydować, czego chcesz. Wyrazić swoje życzenia w sposób pozytywny i ukierunkować swoje “chcę” na pozytywny obraz tego, co ma się zamanifestować.

Najpierw jest energia

Dokładnie tego uczy Ajurweda i joga. Najpierw jest energia. Najpierw jest myśl, intencja. A dopiero potem manifestuje się ona w formie jakiegoś przedmiotu czy miejsca i przechodzi w materię.

Dlatego Mapa Marzeń jest takim narzędziem, które pozwala przejść ponad nawykowe mówienie o tym, czego nie chcesz.

Byłam kiedyś na warsztacie poprowadzonym według tej metodologii, gdzie jest to tak rozegrane, że masz dziewięć obszarów na Mapie Marzeń, to do każdego z nich szereg pytań.

Uprzedzam, że odpowiadanie na te pytania jest niesłychanie energochłonne. Na przykład, przechodzisz do obszaru pracy i jest tam pytanie o to, jak ma wyglądać Twoja praca:

Czym się chcesz zajmować?

Od czego chcesz zaczynać dzień?

Jak ma wyglądać Twoje miejsce pracy?

Z kim chcesz pracować?

Do tematu pracy jest kilkanaście szczegółowych, wymagających namysłu i refleksji pytań. Pamiętam, że jak robiłam to ćwiczenie, to po jednym polu byłam już zmęczona, a tych pól było dziewięć.

To konkretna praca koncepcyjna, która ściąga z Ciebie bardzo dużo wysiłku, dreptania w miejscu i kręcenia się w kółko.

Najważniejszą pracę, którą robisz, robisz na etapie intencji – tak jak mówiła jedna z moich pierwszych nauczycielek:

Intension, attention, no tension.

To była jej mantra –  intencja, a później koncentrowanie się na tym, co zostało w niej wyrażone. Przy tym ważne jest też “No tension” czyli czekanie bez spięcia, bez poganiania. Pozwalanie na to, żeby to przyszło do Twojego życia w odpowiednim czasie.

Myślę, że wiele osób w ogóle nie robi tego pierwszego kroku. Wysyła mgliste, niewyraźne intencje, które czasem bywają nawet sprzeczne. Raz mówi tak, raz mówi siak i nie ma jasnej wizji, która ich prowadzi.

W takiej sytuacji nawet, jeśli pracujesz bardzo ciężko to Twoje działania nie przynoszą efektów.

Dlatego zadaj sobie pytanie czy masz jasną wizję tego, co chcesz osiągnąć. Miej tutaj na uwadze różne obszary tego życia i perspektywę najbliższego roku.

Może być nawet coś lepszego

Na podstawie swoich doświadczeń i tego wszystkiego, czego nauczyłam się z jogi i Ajurwedy, mogę Ci powiedzieć: Tak, to się spełni. Może spełni się nieco inaczej niż byś tego chciała, ale z pewnością się spełni.

Jedna z moich pierwszych nauczycielek Ajurwedy, mówiła:

Spełni się to albo coś lepszego.

Czasem życie przynosi nieco inne warianty tego, co sobie wymarzyliśmy. Zazwyczaj to właśnie te warianty okazują się lepsze.

Przypomina mi to historię naszej podróży do Nowej Zelandii. Pojechaliśmy na drugi koniec świata i wymarzyliśmy sobie, że będziemy tam zbierać czereśnie. Po przyjeździe okazało się, że właśnie trwa najzimniejsza, najbardziej mokra zima od stu lat. I czereśnie, które w tym czasie miały już owocować, dopiero kwitną. A my przecież mieliśmy być tymi, którzy będą zrywać te czereśnie, sprzedawać i zarabiać na dalsze sześć czy siedem miesięcy podróży.

To długa opowieść, ale w największym skrócie powiem Ci, że nie udało nam się zarobić w Nowej Zelandii ani centa.

Szukając drogi ratunku z tej sytuacji, trafiliśmy w nieprawdopodobne miejsca i dostaliśmy ogromny zastrzyk energii, który prowadził nas przez następne pół roku podróży po Indiach i Nepalu.

Wróciliśmy do domu dopiero po dziewięciu miesiącach podróży, mimo, że w Nowej Zelandii nie zarobiliśmy ani centa.

Obraz plaży

Zanim stworzyłam Mapę Marzeń, byłam na warsztacie Vedic Art z Anią Rogowską. Namalowałam obraz plaży, który potem stał w naszym gabinecie we Wrocławiu. Towarzyszył mi przez cały rok w różnych momentach. Gdy na niego patrzyłam, nabierałam chęci do realizowania różnych projektów, które na siebie wzięłam.

Wiedziałam, że po tym wszystkim przyjdzie nagroda w postaci urlopu w Grecji, która naprawdę bardzo dużo dla mnie znaczy. Patrzyłam na obraz i dzięki niemu przezwyciężałam różne rzeczy, które działy się w moim umyśle i sercu, bo prowadziła mnie uchwycona na nim wizja.

Upewnij się, że wiesz czego chcesz

Pierwsza najważniejsza lekcja z tej części opowieści brzmi: Upewnij się, że wiesz, czego chcesz. Upewnij się, że masz jasność co do tego jak ma wyglądać Twoje życie.

Nie z lotu ptaka, tylko w bardziej szczegółowym ujęciu. Nawet, jeśli to dopracowywanie detali teraz wydaje Ci się bardzo nierealne, to postaraj się je dookreślić i zdecydować o różnych obszarach Twojego życia.

O tym, czego chcesz w swoim domu, jak ma wyglądać Twoja praca i rozwój osobisty, od kogo się chcesz uczyć, z kim chcesz przebywać i jak chcesz spędzać czas.

Jasność i intencja to jest pierwsza, podstawowa rzecz. A potem zwracaj na to uwagę.

Gdy już stworzysz swoją Mapę Marzeń to ją wyeksponuj – połóż lub zawieś ją gdzieś w widocznym miejscu. Bądź w kontakcie z tym, co przedstawia, a potem po prostu żyj normalnie swoim życiem.

Po jakimś czasie zobaczysz, że zauważanie pewnych informacji sprawia, że dążysz w stronę celu. Jeśli wiesz dokładnie, czego chcesz, to zaczynasz zauważać małe szczegóły, które robią różnicę.

Deepak Chopra bardzo ładnie mówi o analizowaniu snów i zbiegów okoliczności. Sny i intuicja są bardzo cenione w Ajurwedzie i w jodze jako najszybsze i najtrafniejsze źródło informacji.

Jeśli zaczynasz korzystać z tych podpowiedzi, to dużo szybciej przechodzisz do miejsca, w którym chcesz być. Nawet, jeśli Twoje działania wskazują na to, że wcale Cię tam nie prowadzą to uwierz mi, w tym szaleństwie jest metoda. Prędzej czy później mając jasną wizję, do tego dotrzesz.

Zawsze się coś spierdzieli

Drugą ważną rzeczą, którą chciałabym powiedzieć, jest to, że kiedy jesteś na drodze do spełniania swoich marzeń, zawsze się coś się, mówiąc dosadnie, spierdzieli.

Za każdym razem coś idzie nie działa tak, jakbyśmy chcieli. Wiele osób mówi wtedy:

Może to znak, że nie powinnam iść w tym kierunku!

Z mojego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że o wiele częściej to jest po prostu test. To tak jakby wszechświat pytał Cię jak bardzo tego chcesz.

Czy nawet w obliczu tego, że zmieniły się okoliczności, nadal jesteś skłonna w to wejść? Nawet, jeśli odbędzie się to na trochę innych zasadach, w trochę innym kontekście i w trochę innych okolicznościach?

W moim życiu zawsze jest tak, że w takich sytuacjach podnosi mi się Vata i  pojawiają się myśli, że może to jednak nie był dobry pomysł. Wtedy bardzo ładnie mnie uspokaja mój mąż mówiąc:

Maryś, idź, zrób to!

I ja też już zaczynam ten głos częściej w sobie dokarmiać. Ten, który mówi mi o tym, żeby te przeszkody, które pojawiają się na mojej drodze potraktować jako testowanie tego jak bardzo czegoś chcę. Jasne, czasem ta przeszkoda jest znakiem, ale często ta przeszkoda jest testem, który sprawdza jak bardzo Ci na czymś zależy.

To nas prowadzi do trzeciej podstawowej myśli. Ważne jest też to, czy jesteś w stanie się poświęcić realizacji swojego marzenia w całości.

Czy jesteś gotowa się temu oddać. Nawet, jeśli wymaga to od Ciebie masy godzin żmudnej, nudnej pracy lub pojechania w jakieś nudne i niesympatyczne miejsca po to, żeby spotkać się z ludźmi, z którymi niekoniecznie chcesz się spotykać.

Czy jesteś gotowa przejść przez ten czyściec, który pojawi się w Twoim życiu, zanim pojawi się w nim ta nagroda?

Jasność w tym, do czego dążysz

Jeśli chcesz czuć większą jasność odnośnie tego, do co chciałabyś osiągnąć to powinnaś przede wszystkim zacząć od tego, żeby uspokoić Vatę. I tu zaczyna się korzystanie z Ajurwedy w praktyce.

Vata ma w sobie dużo entuzjazmu i kreatywności, ale jest też zmieszana i zagubiona. Przytłacza ją nadmiar możliwości. Dlatego pierwszym ruchem, który potrzebujesz zrobić, żeby uzyskać jasność, jest wyciszenie jej.

Jak możesz wyciszyć Vatę? Milionem sposobów, ale takim sposobem, który każdy z nas ma pod ręką jest po prostu pobycie w naturze. To zanurzenie w naturze sprawia, że Vata bardzo pięknie się uspokaja. Bardzo pięknie się balansuje.

Natura jest niesamowitą uzdrowicielką – jak mówi doktor Shivani.

Dodałabym też, że jest wielką nauczycielką spontanicznego, bezwysiłkowego działania. 

Siła do spełniania marzeń

Pozwól, że przytoczę jeszcze jedną bardzo ciekawą historię z mojego życia.

W roku 2007 ukończyłam kurs dla nauczycieli jogi metodą Sivanandy, który kosztował wtedy pięć tysięcy złotych. Wtedy, na studiach, utrzymywałam się na studiach z renty i stypendium socjalnego, więc to były dla mnie po prostu kosmiczne pieniądze.

Żeby je zarobić wpadłam na pomysł, żeby pojechać na trwający dziesięć dni festiwal w Danii, gdzie moja praca polegała na zbieraniu kubków i puszek. Udało mi się nazbierać na kurs.

I co się stało jak pojechałam na kurs nauczycieli jogi? Przez cały miesiąc chodziłam w białych spodniach i żółtej koszulce. Sattwy to tam było tyle, że emitowałam ją jeszcze przez pół roku po powrocie, a przecież robiłam rzeczy, które w porównaniu z tym marzeniem, były jak pięść do nosa.

Zbierając puszki należałam do najniższej warstwy społecznej, a do tego byłam brudna. To był niezły trening dla ego, który bardzo uczy pokory.

Marzenia a zachcianki

Rozmawialiśmy o tym niedawno z Michałem i zapytałam go:

Michał, a Ty co byś powiedział komuś o spełnianiu marzeń?

A Michał na to:

Że chyba o to chodzi w życiu, żeby spełniać marzenia.

A potem dodał:

Ale marzenia, a nie zachcianki. Bo skok na bungee nie jest marzeniem.

Jest po prostu zachcianką, która wynika z pewnego rodzaju potrzeby adrenaliny.

Jeśli mam marzenie, żeby mieszkać blisko natury, bo wiem, że bycie w takim środowisku będzie balansowało moją Vatę i będzie wzmacniało to wszystko, co mam w sobie dobre to widzę, że to marzenie stworzy jakąś nową jakość w moim życiu.

Taką, która poniesie mnie do jeszcze większego marzenia na przestrzeni następnych kilku czy kilkunastu lat.

Natomiast, jeśli moje marzenie jest takie po prostu, żeby pojechać gdzieś, coś zrobić, gdzieś się zapisać i to się kończy, a na dodatek nie daje mi tego, co myślałam, że mi da, to raczej jest to zachcianka.

Spełnianie marzenia ma bardziej duchowy wymiar. Prawdziwy, głębszy. Jest dźwignią, która Cię przenosi na lepszą jakość życia – cokolwiek to dla Ciebie oznacza.

Ludzie wybierają marzenia czy marzenia ludzi?

Deepak Chopra mówi tak:

Skoro w ogóle przyszło Ci to do głowy, że to jest możliwe, to znaczy, że to dla Ciebie jest możliwe.

Rok temu, gdy byłam na Panchakarmie w Indiach, poszłam do astrologa tybetańskiego w Instytucie Medycyny Tybetańskiej, która zresztą wywodzi się z Ajurwedy.

Zapytałam go o to, czy wizja, którą mamy z Michałem, że przeprowadzimy się na Podlasie i stworzymy tam miejsce z Jogą i Ajurwedą ma szansę. Czy będzie sukcesem.

A on powiedział:

Tak, dlatego, że tak zdecydowaliście.

Jeśli w ogóle przyszło Ci coś do głowy to znaczy, że coś jest na rzeczy. Skoro Twoja intuicja i Twoja dusza podpowiedziała Ci to, to znaczy, że to jest dla Ciebie możliwe.

Możesz w to wątpić, mając za dużo Vaty. Możesz się z tym siłować, może Ci się po prostu nie chcieć lub być może w głębi duszy wolisz tak, jak jest. Mogą być jeszcze inne siły, które nie pozwalają Ci iść do przodu, ale jeśli zaświtała Ci taka myśl i jesteś skłonna do zrobienia pracy, która jest z tym związana i do zapłaty ceny za sukces, to to się wydarzy.

Wątek płacenia ceny za sukces przez wiele lat mi się w ogóle nie podobał. Wkurzało mnie to jak ktoś mówił, że cena ma sukces, że trzeba za to zapłacić.

A potem poznałam kilku bardzo zamożnych ludzi i dowiedziałam się, że zawsze jest cena, którą trzeba zapłacić za spełnienie marzenia.

Ponosząc ten koszt zyskujesz o wiele więcej. Coś po drodze musisz puścić, stracić i pożegnać. Bez żalu, rozpaczania i użalania się nad sobą. To jest po prostu koszt, który umożliwia Ci przychód.

Asertywność i konsekwencja to tematy, które są mocno związane z marzeniami. Inni ludzie, którzy jakoś próbują na nas wpłynąć, mają znaczenie tylko w sytuacji, jeśli rezonują=esz z tym, co mówią.

Jeśli wewnątrz, w sobie, jesteś przekonana o tym, że to marzenie jest dla Ciebie i że to jest Twoja wizja to żaden mąż, partner, sąsiad czy rodzic nie będzie Ci w stanie tego wyperswadować.

Bo jeśli to poczucie jest rzeczywiście głęboko w Tobie zakorzenione, pielęgnujesz je i jesteś z nim w kontakcie, to nieważne, że znajdą się osoby, które będą Cię testować i sprawdzać na masz w sobie tę pewność.

Jak odkryć swoje marzenia?

Myślę, że pierwsza, podstawowa ajurwedyjska i jogiczna technika, która Ci w tym pomoże to medytacja. To dla mnie niesamowite źródło wydobywania intencji, marzeń, słuchania duszy i intuicji. Synchronizowania się z wyższym celem.

Może być po prostu taka, że siedzisz po turecku i medytujesz. Lub medytacja w tańcu, jeśli lubisz tańczyć. To może być też medytacyjna sesja jogi. Michał prowadzi takie sesje, ja zresztą też je ostatnio prowadziłam – przepiękne doświadczenie. To sesja jogi, na której nauczyciel mówi bardzo mało.

Możesz też wybrać pracę w ogrodzie, z roślinami, pielęgnację zwierząt, chodzenie po górach, gotowanie. Zajęć medytacyjnych może być bardzo wiele. Medytacyjne może być też pisanie.

Kiedy zaczniesz się uspokajać i zestrajać ze sobą, to pewne rzeczy do Ciebie dotrą. Przebiją się, a potem po prostu trzeba je tylko wzmacniać. Jak? Przebywając z osobami, które myślą tak jak Ty. Obcując z przekazami, które potwierdzają, że warto iść za swoim głosem.

Jeśli masz marzenie, żeby otworzyć sklep, to połącz się z ludźmi, którzy już te sklepy mają. Jeśli masz marzenie, żeby mieszkać w Białymstoku, tak jak my, to połącz się z ludźmi, którzy są z Białegostoku.

W zeszłym roku byliśmy na Podlasiu tylko cztery dni. Pierwszy raz w życiu. Na jakiejś wsi, nawet nie wiedziałam dokładnie, gdzie to jest.

Gdy wracaliśmy po tych czterech dniach, popatrzyłam na Michała w taki sposób, w jaki już nieraz patrzyłam na niego w swoim życiu i zapytałam: A jakbyśmy się tutaj przeprowadzili?

A on odwzajemnił spojrzenie i powiedział: Tak.

W międzyczasie okazało się, że moja coachka biznesowa jest z Białegostoku. Potem, że jeden z naszych ukochanych sklepów na Ołtaszynie we Wrocławiu prowadzi dziewczyna, która jest z Białegostoku. Okazało się też, że nauczycielka jogi, z którą byłam na pierwszym kursie jogi, praktykuje w Białymstoku.

Nagle okazało się, że znamy tutaj sporo ludzi. Ci ludzie zaczęli się pojawiać sami, a jeszcze więcej się ich pojawiło, gdy oznajmiliśmy światu, że chcemy jechać na Podlasie. Okazało się, że rodzina mojej przyjaciółki jest z Podlasia, nasza sąsiadka z dołu też. Szukając niani dla naszych dzieci na okres wakacyjny, znaleźliśmy taką, która pochodzi z Podlasia i właśnie się przeprowadziła do Wrocławia…

To takie małe znaki, które możesz wyłapać, jeśli jesteś wyciszona. A potem możesz je wykorzystać. Deepak Chopra powiedział kiedyś:

Szansa jest połączeniem Twojej gotowości ze sprzyjającym zwrotem akcji.

Jeśli jesteś gotowa i wystawiasz rękę, to może być tak, że dostaniesz to, o co poprosiłaś.

Spokojnie, radośnie, z tym właśnie poczuciem, że wiesz, czego chcesz.

Koncentrujesz się na tym, ale się też nie spinasz, nie walczysz z wiatrakami.

Czymś innym jest wysiłek, a czymś innym walka. Warto te dwie wartości rozróżniać w życiu.


Jeśli czujesz, że warto zaopiekować się Vatą, zajrzyj do wpisu Vata – zalecenia dla umysłu

Chcesz dowiedzieć się więcej jak to było u mnie? Opowiadam o tym tutaj: Moja historia z Ajurwedą w tle