Ajurweda na święta

Chciałabym, żebyś pomyślała przez chwilę o tym, jak wygląda rok. Jeśli popatrzysz na niego z lotu ptaka, zobaczysz, że składa się z czterech pór roku. To sprawia, że masz różne życiowe momenty.

Przypomnij sobie, jak czułaś się po wakacjach, we wrześniu. Jeśli jesteś taka, jak większość moich klientek to czułaś się zmęczona, a jednocześnie zmotywowana do działania.

Po wrześniu następuje październik, moment, w którym lokomotywa już ruszyła, ale jeszcze wymaga to siły. Siły, żeby to wszystko się rozruszało i kręciło – pojawiają się te wszystkie działania związane z bardziej intensywnym okresem w pracy, dbaniem o dzieci, które chodzą do szkoły czy do przedszkola…

Potem zaczyna się listopad czyli Miesiąc, gdy są takie dni, w które każdy z nas potrzebuje zjeść kawałek sernika  jak powiedział jeden z moich nauczycieli Ajurwedy. Zaczyna się ten czas w roku, który podnosi Kaphę. To sprawia, że jesteśmy bardziej nostalgiczni i nieco depresyjni.

A potem zaczyna się grudzień i przesilenie zimowe czyli czas, w którym noc jest najdłuższa, a dzień najkrótszy, co dokłada się do tych ogólnych nastrojów, w jakich jesteśmy już od listopada.

 

Święta – narodziny światła

To, czego potrzebujesz w grudniu i to, w czym pomagają Ci święta, to właśnie narodziny światła. Narodziny nowej jakości. To moment przesilenia i początek procesu, w którym przybywa dnia, przez co robi się jakoś lżej na duszy.  To, co się rodzi w okresie Bożego Narodzenia, to sattwa. „Sattwa” to słowo z sanskrytu, które opisuje jasność, lekkość, radość i wdzięczność. To wyczekiwanie na coś, co przyniesie lżejsze, pogodniejsze życie.

O stan sattwy we współczesnym życiu jest coraz trudniej. Nasze życie zaprojektowane jest tak, że wymaga nieustannego działania. Tego, żeby pójść, zrobić coś, załatwić, kupić… Samo otoczenie, w którym przebywamy na co dzień, jest coraz bardziej zaśmiecone i zagracone. Pełno w nim bodźców, które są dla nas przytłaczające i pobudzające.

Właśnie z tego powodu od wielu lat wcielam w życie zasadę minimalizmu i staram się żyć zgodnie z zasadą, że “mniej znaczy więcej”. Minimalizm jest tak naprawdę przepisem na to, jak wzmacniać w swoim życiu sattwę – w swoim otoczeniu, życiu, pracy i relacjach z ludźmi. Po to, żeby częściej czuć się harmonijnie, doświadczając tego stanu radości i lekkości.

 

Sattviczne święta

Ten stan, za którym tęsknimy, to właśnie esencja świąt. Jednak żeby to marzenie się spełniło i nasze święta przyniosły sattwę, musimy podjąć wcześniej odpowiednie działania. Cała ironia polega na tym, że współczesne czasy podchwytują nasze pragnienie. Zaczynają nam obiecywać, że spełnienie tego pragnienia będzie wiązało się z tymi wszystkimi migoczącymi światełkami, ozdobami, bombkami na choince, smakami i zapachami. Wpatrujemy się w ten obraz bardzo mocno, bo tęsknimy.

Niestety, kończy się często tak, że jesteśmy rozczarowani, bo okazuje się, że tam tego nie ma. Prezent wcale nie rozwiązuje naszego problemu z obniżonym nastrojem, a choinka nie wynagradza tego, że nie potrafimy usiąść przy  jednym stole i spokojnie porozmawiać. Okazuje się, że nie wystarczy nakryć do stołu i podać na nim jedzenia, żeby stworzyć rodzinną atmosferę.

Świąteczny radżas

W świątecznych opowieściach często pojawia się wątek zmęczenia i przepracowania. Wynika to z tego, że święta, ze wszystkim, z czym są związane, wymagają w nas powstania stanu radżasu.

To drugi, po sattwie, stan, którego Ajurweda używa do opisywania świata. Stan aktywności, działania, pobudzenia, poruszenia i bycia w ruchu. Radżas dominuje w naszym współczesnym życiu, w którym od rana do wieczora jesteśmy zajęci. Dotyczy ciała – poruszania się, sprzątania czy przekładania, jak i umysłu – planowania, zastanawiania się, czytania czy uczenia się.

Przed świętami to wszystko nabiera podwójnego tempa. Zaczyna się świąteczna krzątanina. Czas na wybieranie, zamawianie, planowanie, kupowanie, gotowanie… To bardzo dużo działania w krótkim okresie czasu, które potrafi porządnie zmęczyć.

Często wygląda to tak, przed świętami mamy za dużo Pitty. Jesteśmy zbyt ambitni, nastawieni na realizację wszystkich przedświątecznych zadań. Nadmiar Pitty prowadzi do zaburzeń Vatty czyli do stanu, w którym jesteśmy przebodźcowani, przemęczeni fizycznie i mentalnie.

Chcąc zbalansować zaburzenia Vatty, sięgamy po rzeczy, które ją równoważą, podnosząc jednocześnie Kaphę. Z rzeczy, po które sięgamy można wymienić: nieruszanie się, jedzenie (zwłaszcza słodycze i węglowodany) i bycie ciągle w tym samym miejscu.

Święta, jak łatwo się zatem domyślić, w naturalny sposób wzmacniają Kaphę poprzez właśnie to, że jesteśmy bardziej statyczni i stabilni. Dużo siedzimy, jemy i spędzamy czas z tymi, których kochamy.

Przybywa nam parę kilo więcej, a do tego jesteśmy zmęczeni. Nadzieja na to, że święta będą okazją do odpoczynku pryska jak mydlana bańka pozostawiając po sobie właśnie poczucie, które ludzie wyrażają słowami: Święta, święta i po świętach.

Świąteczne balansowanie umysłu

Przejdźmy zatem do zaleceń, które pomogą Ci wzmacnić sattwę na poziomie umysłu. Po to, żebyś mogła rzeczywiście skorzystać z tych świąt w pełni i żeby odegrały taką rolę, jaka była dla nich przewidziana.

1. Okres adwentu.

Zgodnie z religią katolicką okres adwentu służy przygotowaniu się do świąt. To czas, w którym można chodzić do kościoła, modlić się i uczestniczyć w porannych nabożeństwach.

Jeśli nie jesteś związana z kościołem, wykorzystaj świeckie sposoby, które mogą Cię przygotować do świątecznego okresu. Prostym, przepięknym sposobem jest dobroczynność – ta mała i ta większa.

Ta większa wtedy jest wtedy, kiedy coś ofiarujesz. Niekoniecznie swojej siostrze, która ma już wszystko, więc przez 3 dni zastanawiasz się co jeszcze jej kupić. Tylko ta dobroczynność, która rzeczywiście obdaruje kogoś, kto potrzebuje pomocy. Coraz większą popularnością cieszy się inicjatywa Szlachetnej Paczki i różnego rodzaju zorganizowane zbiórki.

To może być też mała dobroczynność, w trakcie której dasz komuś coś dobrego. Swój gest, słowo, czas. Spotkasz się z kimś, z kim od dawna nie miałaś czasu się spotkać. Poświęcisz komuś trochę więcej czasu, uwagi. Dasz mu coś niematerialnego, ale bardzo wartościowego.

 

2. Bycie lepszym dla siebie i innych.

To też czas, podczas którego możesz być bardziej życzliwa dla siebie i innych. Jedna z moich ukochanych świątecznych piosenek ma w refrenie tą linijkę: I wish everyday could be like Christmas.

To dokładnie „to”. To ten duch życzliwości i radości. Dzielenia się tym szczególnym czasem, który możesz zacząć kultywować w swoim życiu już teraz.

 

3. Tapas – kontrola umysłu.

To jedna z praktyk jogicznych, która polega na tym, że rezygnujesz z czegoś, co uwielbiasz. Po to, żeby rozluźnić swój związek emocjonalny z daną rzeczą.

Świetnym treningiem są tutaj słodycze. Gdy zaczną się święta, wszyscy będziemy cukru mieć po prostu powyżej uszu. Masz więc okazję ku temu, żeby zrównoważyć to, czego później będzie o wiele za dużo.

Czemu nie ograniczyć słodyczy do minimum już teraz? To „minimum” dla różnych ludzi będzie znaczyło coś innego. Jeśli przez jakiś czas wyrzekniesz się czegoś, co tak bardzo lubisz, odniesiesz z tego wszechstronne korzyści.

 

4. Kontakt z naturą.

Chodź na spacery, ale nie po to, żeby chodzić. Tylko po to, żeby zobaczyć, jaki kolor ma niebo, jak wyglądają drzewa i świat za oknem. Bądź w kontakcie z naturą, bo podnosi sattwę i przypomina o tym, co jest sednem życia.

Pamiętaj też o tym, żeby odpoczywać na bieżąco. Nie czekaj do świąt zarzynając się, a potem padając na pysk. Każdego dnia znajdź chwilę, żeby się regenerować. Tym bardziej, że ten grudniowy czas, oprócz regularnych obowiązków w domu, wymaga też dodatkowych działań, związanych z logistyką świąt.

 

5. Patrz sercem.

Spróbuj częściej patrzeć na świat sercem, a nie głową. Budzić w sobie współczucie dla ludzi, z którymi się spotykasz w pracy, na ulicy, w sklepie czy w swoim domu.

Dla mnie największą inspiracją i ikoną tego współczucia jest Dalajlama. Nad lustrem w łazience wisi jego wiersz Precious human life, który codziennie czytam podczas mycia zębów. Jest o tym, że dzisiejszy dzień jest prezentem. Momentem, w którym mogę najpełniej realizować to, co chcę i starać być najlepszą wersją siebie.

Wiesz, to patrzenie na świat sercem i współczucie bardzo Ci się przyda, bo w święta spotkasz się ze swoją rodziną. W takiej sytuacji zwykle intensyfikują się różne rzeczy, które trwają w rodzinach od lat.

Przygotowanie się do tej chwili, pozwoli Ci rozbroić różne trudne sytuacje bez negocjacji i w naturalny sposób przeniesie, przekieruje Twoją uwagę do serca. A w nim wszystko jest możliwe, bo potrafi wybaczyć, zrozumieć i zobaczyć wszystko z innej perspektywy.

 

6. Kolędowanie.

Świetną praktyką, która otwiera serce w Ajurwedzie są mantry. Śpiewanie mantr pozwala uciszyć umysł i otworzyć serce, odzyskać wrażliwość pod wpływem wyrażania samego siebie.

W polskiej tradycji bożonarodzeniowej tę funkcję pełnią kolędy. Śpiewanie kolęd jest piękną praktyką zakorzenioną w polskiej tradycji. To coś, co jest w duchu Ajurwedy, otwierania serca i przeżywania duchowych aspektów świąt. Właśnie po to się je śpiewa: żeby poczuć tę radość i zmianę. Zmianę, która zachodzi przede wszystkim w Twoim sposobie odczuwania.

Jeśli to zupełnie do Ciebie nie przemawia, to zrób coś innego, co jest Twoją odświętną praktyką – bardziej świecką. Coś, co jest bardziej w zgodzie z Twoją ścieżką rozwijania tej duchowej strony.

Być może to będzie długi spacer, czas spędzony pośród natury. Zrób coś takiego, co na Twój indywidualny sposób podkreśli odświętność tego dnia. To, że dzieje się coś innego, niż przez większość dni w roku.

 

7. Otwórz się na rodzinną lekcję.

Święta to też czas stresujący. Spotkanie z rodziną może Ci pokazać wszystko to, o czym chciałabyś zapomnieć. Jeśli mogę Ci coś podpowiedzieć, to obserwuj uważnie.  Twoja rodzina w czasie świąt, pokaże Ci, gdzie nie płynie miłość. Jeśli Ci się wydaje, że już jesteś taka uduchowiona i uzdrowiona, bo tyle już wybaczyłaś i tyle już przeszłaś – przyglądnij się temu, jak się odnosisz do swojej mamy, taty, siostry i brata w tym świątecznym laboratorium.

Przyjmij z pokorą i wdzięcznością lekcję, którą Ci pokazują, a w kolejnym roku zrobisz użytek z tej wiedzy. Jeśli jesteś jeszcze trochę poraniona i pełna różnych, nie zaleczonych ran, obserwuj to uważnie. A w kolejnych miesiącach, na różne sposoby, choćby z wykorzystaniem Ajurwedy i mojej pracy, będziesz mogła się po prostu wyleczyć i uzdrowić. Po to, żeby żyć pełniej.

 

8. Idź na spacer!

W chwili kryzysu, idź po prostu na spacer. Nie siedź w domu, tylko wyjdź na zewnątrz, gdzie jest troszkę zimniej. To bardzo ładnie balansuje Pittę czyli tę złość i wkurzenie, które się może pojawiać.

Daj sobie więcej przestrzeni, oddechu, wolności i spokoju. Pozwól naturze wesprzeć się w tej podróży, którą masz do przejścia ze swoją rodziną i sobą samą.

 

9. Bądź wdzięczna!

To Ty przeczuwasz, że święta można przeżywać inaczej i chcesz tę zmianę wprowadzić do swojego domu. Jeśli widzisz, że rodzice chcą tej zmiany, ale jednocześnie niespecjalnie są w stanie ją przyjąć to zamiast obwiniać, zastanów się, za co jesteś wdzięczna.

Czasem, w takich sytuacjach, szczególnie w kontekście rodziców czy teściów, trzeba się cofnąć do samego początku. Do momentu, w którym plemnik spotyka się z komórką jajową i łączą się, tworząc nowe życie. Poczuć wdzięczność za to, że to życie w ogóle powstało, a cała reszta, w gruncie rzeczy to przypisy. Mniej lub bardziej udane.

Jeśli w trudnej chwili słabości będziesz w stanie wyjść na spacer po to, żeby trochę ochłonąć, sięgnąć do tej wdzięczności i poczuć, że zawdzięczasz swoje życie albo życie swojego ukochanego męża czy żony tej osobie to będzie Ci dużo łatwiej wejść z nową jakością w tę sytuację.

 

Płyń z falą

Życie w zgodzie ze sobą pięknie opisuje metafora surfowania. Łapiesz falę i wykorzystujesz ją tak, żeby poniosła Cię przez jakiś czas i nie dajesz się jej zalać.

Dlatego to, co Ci proponuję, to wzmacnianie  sattwy w życiu. To jest właśnie pływaniem na fali i łapaniem różnych momentów, w których możesz budować swoja sattwę. Po to, żeby później mieć do czego wracać, gdy będziesz się czuła zmęczona i przytłoczona. Surfuj tak, żeby nie dać się zalać tylko złapać tę falę i wykorzystać tę chwilę, żeby naładować swoje akumulatory. Żeby zaznać tej miłości, jedności, spełnienia, harmonii, która może Cię prowadzić przez kolejne miesiące.

To takie podstawowe przesłanie ode mnie dla Ciebie na najbliższe święta. Możesz to zrobić z myślą o sobie, ale też z myślą o swojej rodzinie, bo często w rodzinie to Ty jesteś tym okienkiem na świat i tą zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.

Niestety, większość ludzi, którzy do mnie przychodzą to ludzie, którzy funkcjonują w stanie radżasu od rana do wieczora, w kółko coś robiąc. Radżas goni radżas.

Jadą, odwożą, przywożą, gotują, jedzą, śpią, oglądają. A nawet wtedy, kiedy nic nie robią, to i tak znajdą jakiś sposób, żeby coś robić – czytając, surfując po necie, oglądając różne rzeczy. Mają bardzo mało momentów, w których się się zatrzymują i spokojnie odpoczywają.

Jedyny sposób, w jaki mogą odpocząć przy takim nadmiarze pobudzenia, to wprowadzanie się w świadomy albo nieświadomy sposób w stan tamasu. To ten moment, kiedy nic się nie dzieje i można odpocząć. Tamas pojawia się też wtedy, kiedy za dużo zjesz, wypijesz za dużo wina… czyli kiedy jesteś po prostu tak zmęczona, że już nic nie możesz.

Dla wielu ludzi tamas jest jedyną alternatywą dla radżasu (aktywności). Albo ktoś jest w ruchu i działa albo jest tak padnięty, że nic nie jest w stanie zrobić. Stan sattwy staje się towarem luksusowym. Czymś za czym ludzie tęsknią, a coraz bardziej się od niego oddalają.

 

Wzmacnianie sattwy na poziomie ciała

Przyjrzyjmy się temu, co możesz zrobić, aby zminimalizować negatywne efekty świąt – przejedzenia, nadmiaru cukru i węglowodanów. Poniżej znajdziesz kilka prostych wskazówek.

 

1.  Jedzenie nie jest najważniejsze

Paradoksalnie jedzenie powinno być na samym końcu, choć na pewno święta będą czasem delektowania się specjałami świątecznymi. Niech to jednak nie będą święta, w których próbujesz zajeść i zagłuszyć coś swoim jedzeniem. Jakiś czas temu doktor Shivani, powiedziała:

Jeśli jedynym źródłem zadowolenia w życiu jest jedzenie, to warto sobie pytanie:

Gdzie podziało się to zadowolenie z życia? Co się z nim stało?

Jeśli już teraz zaczniesz działać tak, żeby mieć więcej sattwy to kiedy przyjdą święta, będziesz mogła zjeść jeden kawałek makowca, sernika, trochę bigosu i pierogów ze spokojem. Nie będziesz zapychać tym swoich dziur emocjonalnych, oczekiwań i nadziei. Po prostu podejdziesz do tego, jak do fajnego jedzenia, które jesz raz czy dwa razy do roku i którym nie musisz się faszerować po uszy.

 

2. Nie bój się używać przypraw.

Podczas gotowania masz do dyspozycji całą masę przypraw z polskiej tradycji, które możesz wkomponować w polskie dania po to, żeby ułatwić trawienie. Należą do nich między innymi jałowiec, kminek, imbir czy kmin.

Dobrym pomysłem na śniadanie jest zjedzenie czegoś, co nie jest słodkie i węglowodanowe tylko białkowe. To mogą być jajka, wędliny najlepiej na ciepło, bo to bardzo ładnie będzie balansować Twój poziom cukru we krwi.

To sprawi, że jak później nawet się pojawią jakieś słodycze (a pojawią się na pewno) to nie będziesz miała kolejki górskiej czyli wahań poziomu cukru we krwi. Będziesz stabilna w tym przeżywaniu swojego dnia na poziomie metabolicznym. Na poziomie tego, jak Twoje ciało transformuje to, co jesz.

 

3. Dbaj o to, co ze sobą łączysz.

Kolejną praktyczną wskazówką jest to, żebyś nie łączyła wszystkiego ze wszystkim. Na świątecznym stole jest masa różnych rzeczy, a w spiżarce jeszcze więcej, ale jak śpiewał jeden z artystów Żołądek to nie San Francisco.

Jeśli pomieszasz pierogi z bigosem, kompotem z suszonych śliwek, mandarynką i makowcem to z pewnością będzie Cię bolał brzuch. Staraj się jeść to grupami i partiami. Chcesz zjeść mandarynki? Zjedz je na względnie pusty żołądek. Nie jedz ich zaraz po obiedzie. Pamiętaj o tym, że owoce sprawiają, że zaczyna się proces fermentacji w żołądku. Proces, który utrudnia trawienie, powoduje cały szereg niekorzystnych takich odczuć, jak choćby wzdęcia i nawet niestrawność.

 

4. Ćwicz uważność w jedzeniu

Spróbuj jeść uważniej. Przywiązuj większą wagę do tego, co jesz i jak jesz. Uważnie, świadomie. Koncentrując się na tym, co jesz i dziękując za to, co masz.

Do niedawna, w wielu domach w Polsce, kolację wigilijną otwierała modlitwa: Dzięki Ci Panie za Twe hojne dary. Ta wdzięczność sprawiała, że zupełnie inaczej podchodziliśmy do jedzenia, które się zjawia na naszym stole. W dniach świątecznych zjawia się w naprawdę w ogromnej obfitości, za którą warto dziękować. Tym bardziej, że nie tak daleko od nas żyją ludzie, którym jest dużo trudniej i nie mają wielu rzeczy, które dla nas są oczywiste i podstawowe.

Ta wdzięczność i uważność sprawią, że będziesz mieć większe szanse na to, żeby nie zajadać, tylko jeść. Cieszyć się tym jedzeniem, a nie zapychać rzeczy, które są w Tobie.

 

5. A może odrobina jogi?

Jeśli masz ochotę na odrobinę jogi w święta, możesz rozwijać matę i robić całe sekwencje, ale możesz też zrobić kilka prostych, podstawowych rzeczy. Jedną z nich jest to, żeby po całym dniu stania i gotowania, położyć się na podłodze z nogami opartymi o ścianę. To ćwiczenie, które często robią kobiety w ciąży. Przynosi im bardzo dużą ulgę dla nóg, kręgosłupa i układu krążenia.

Pozycja dziecka, z czołem opartym o podłogę będzie dla Ciebie ulgą, jeśli czujesz, że masz w sobie za dużo Pitty. Gdy jesteś za bardzo nastawiona na realizację całej listy zadań.

Przydatna może się też okazać pozycja martwego ciała, ale nie wtedy, kiedy padasz plackiem i już nic nie możesz robić, tylko z własnego wyboru. To pozycja, w której po prostu kładziesz się nieruchomo i relaksujesz się, odpoczywając od działania.

Jeśli chcesz wykorzystać jogę ratunkowo, na przykład w kontekście uwalniania gazów to spróbuj pozycji, podczas której masz jedno lub dwa kolana przyciągnięte do klatki piersiowej. Najlepiej wykonaj tą pozycję w jakimś ustronnym miejscu. Gdzieś, gdzie jesteś sama, gdzie możesz komfortowo wypuścić z siebie powietrze i to, co zaczyna fermentować w Twoim układzie pokarmowym.

 

4 sposoby na świąteczne przejedzenie

Stanu przejedzenia ciężko uniknąć w święta. Polska tradycja zakłada przecież skosztowanie każdej z dwunastu potraw, a dawno nie widziana ciotka może nie dać się łatwo spławić, jeśli upiekła właśnie pyszny sernik. Dlatego może zdarzyć się tak, że poczujesz, że przesadziłaś. Spokojnie, Ajurweda i na to ma swoje sprawdzone sposoby.

 

1. Herbatki i przyprawy.

Pierwszym z z nich jest herbatka z kozieradki, czyli po prostu pół łyżeczki nasion kozieradki zalane wrzątkiem, zaparzone i wypite. Pomoże Ci też herbatka balansująca Vatę, czyli herbatka, która składa się z adżwanu, kopru, cynamonu i imbiru. Możesz sięgnąć też po przyprawy zalane wrzątkiem, takie jak adżłan, koper i kmin. Przyprawy, które ułatwiają trawienie, pozwalając trochę odciążyć wątrobę i żołądek.

 

2. Uwzględnianie w diecie błonnika.

Pomóż sobie w te święta, zjadając trochę więcej błonnika. To właśnie suszone śliwki są jednym ze sposobów, w jakie tradycja ułatwia nam przetrawienie tych wszystkich świątecznych smakołyków.

Jeśli masz jakieś problemy z wypróżnieniami czy trawieniem to rozważ kupienie dodatkowego opakowania szpinaku lub jarmużu. Przyrządź warzywa liściaste na kolację po to, żeby to wszystko sprawniej przez Ciebie przeszło.

Surowe jabłko, obrane ze skórki nawet, jeśli będzie zjedzone po posiłku, również korzystnie wpłynie na Twoje trawienie. Duszone jabłko pomoże Ci, z kolei, udrożnić system trawienny. Może być też fajnym sposobem na odpoczęcie od jedzenia. Jeśli się przejesz i będziesz sobie chciała zrobić taki krótki post, a jednak coś zjeść, żeby mieć trochę siły, to możesz zjeść duszone jabłko.

 

3. Picie gorącej wody.

Pamiętaj też o tym, że podstawowym napojem dla ciała, zarówno w święta, jak i na co dzień jest gorąca woda. To nawadnianie się w okresie świąt jest szczególnie ważne, jeśli zależy Ci na tym, żeby cały proces trawienia przebiegał sprawnie. To nie musi być szklanka gorącej wody, którą po prostu wypijesz na raz. To mogą być małe łyki czy pół szklanki wody, którą wypijesz po posiłku po to, żeby to trawienie rzeczywiście miało trochę więcej płynu. Nie chodzi o to, żeby zalewać żołądek wodą, tylko o to, żeby to wszystko sprawniej i płynniej przebiegało.

 

4. Odpuść kolację i idź na spacer.

Noc z pustym żołądkiem to coś, co sprawi, że obudzisz się w lepszej formie następnego dnia. Jeśli zdarzy Ci się jeść późno, a w wielu domach jest taka tradycja siedzenia i jedzenia, to po prostu wyjdź na zewnątrz.

Idź na spacer. Nie zastanawiaj się czy Ci się chce, bo najpewniej nie będzie Ci się chciało. Święta podnoszą Kaphę, więc będziesz chciała głównie siedzieć, ale wyciągnij się za uszy na spacer.

Świat w okresie świąt ułatwia spacerowanie, bo jest tak pięknie z tymi choinkami, z tymi światełkami, że przyjemnie jest spacerować nawet o północy. A to, z kolei, sprawi, że trawienie lepiej zadziała i sprawi, że się wyśpisz, przez co rano wstaniesz w lepszym nastroju.

Jeśli naprawdę nie możesz sobie pozwolić na spacer, zadbaj o świeże powietrze czyli po prostu otwieranie okien i wietrzenie domu. Wyjdź, choćby na chwilę, na balkon czy na taras.

 

Święta to piękny, ale i wymagający czas. Zarówno dla naszego ciała, jak i ducha.

Zadbaj o siebie i przeżyj je najpiękniej, jak potrafisz, wpuszczając do swojego serca miłość i wdzięczność.

Życzę Ci tego, żebyś zawsze potrafiła surfować na fali i korzystać z jej mocy tak, aby Ci służyła.

 


Jesteś gotowa na zmiany na lepsze? W styczniu rusza druga edycja rocznego programu Rok z Ajurwedą

Tina Turner pięknie zaśpiewała w sanskrycie – posłuchaj mantry, idealnej na świąteczny okres