Czym jest psychologia ajurwedyjska?

Ten temat bardzo mnie pasjonuje. Przede wszystkim, z racji tego, że z wykształcenia jestem psychologiem. Zawodowo zajmuję się Ajurwedą i łączę ją z wiedzą z zakresu psychologii.

Temat psychologii ajurwedyjskiej jest słabo opisany w książkach. Ciężko do niego dotrzeć. Co gorsza, zazwyczaj to wszystko jest wymieszane. Nawet, jak robi się test na dosze to cechy umysłowe i fizyczne są wrzucane po prostu do jednego worka. Nie są w żaden sposób rozdzielone, więc ciężko w ogóle jest się wgryźć w ten temat i dobrze go poznać.

Z mojego doświadczenia wynika, że nasza psychologia to bardzo często jest to kluczowy temat dla zdrowia i dla poszukiwania przyczyn braku równowagi czy dolegliwości.

 

Esencja psychologii ajurwedyjskiej

Ajurweda jest najstarszą psychologią jaka istnieje na świecie – ma około pięć tysięcy lat. Jest wiedzą, która obejmuje wszystkie aspekty życia. Jednym tchem troszczy się o ciało i o wszystkie nasze fizyczne cechy.

Troszczy się też o nasz umysł, czyli o myśli, wrażenia, wyobraźnię i planowanie. O przeżywanie wspomnień, o serce, Twoją emocjonalność, o to, jak się czujesz.

Troszczy się też o duszę czyli o te wszystkie tęsknoty z głębszego poziomu, które wynikają z odnoszenia się do siły wyższej czy Boga, kimkolwiek Ci się on wydaje.

Ajurweda jest stara i sprawdzona, a zarazem prosta.

Nie jest zabarwiona chwilowymi korzyściami materialnymi, a jak sama wiesz, w dzisiejszym świecie jest dużo różnych produktów czy usług, które wynikają z trendu na coś. Trendy mają za zadanie sprawić, że będziemy kupować więcej. Z biegiem czasu uzależnimy się od czegoś, co zamiast nas umacniać i dawać nam siłę do tego, żebyśmy się czuli ze sobą lepiej, uzależnia nas od zewnętrznych rzeczy.

Dla mnie Ajurweda jest sposobem na bycie samowystarczalnym. W dobrym tego słowa znaczeniu. Nie “Zosią Samosią” za wszelką cenę, tylko kimś, kto dobrze siebie rozumie i poprzez wykorzystanie ajurwedyjskiej wiedzy żyje mu się lżej.

 

Pogadajmy o umyśle

Psychologia ajurwedyjska to obszar Ajurwedy, który dotyczy naszego umysłu czyli tego, w jaki sposób, te trzy dosze manifestują się na poziomie mentalnym.

Ajurweda działa holistycznie. Jednak zanim zadziała holistycznie, najpierw diagnozuje poszczególne dosze zarówno na poziomie umysłu, jak i na poziomie ciała.

Co ciekawe, wielu klientów, którzy do mnie przychodzą na konsultacje jest zdziwionych tym, że mogą być kimś innym na poziomie ciała, a kimś innym na poziomie umysłu. Ciężko im to zrozumieć, mimo, że trafili na Ajurwedę, która kładzie nacisk na holistyczne ujmowanie siebie.

Ta dwoistość nie do końca mieści im się w głowie. Jest to o tyle istotne, że implikuje zupełnie inne podejście. Inne zalecenia będą dotyczyć balansowania umysłu i wyrównywania równowagi na tym poziomie mentalnym i emocjonalnym, a inne będą dotyczyć balansowania ciała.

Ulotki o doszach to coś, co od niedawna daję moim klientom, którzy przychodzą na konsultacje. Bardzo często zdarza się tak, że daję im dwie. Mówię na przykład: Zobacz, tu są dwie ulotki – wiedza w pigułce dotycząca Vaty i dotycząca Kaphy.

To dwie skrajnie różne dosze i nawet, jeśli ktoś po raz pierwszy spotyka się z tym konceptem, to z łatwością zauważy jak bardzo się od siebie różnią. Już po tym, jaka jest sylwetka Vaty i jaka jest sylwetka Kaphy można zauważyć jak bardzo one są od siebie różne.

Po tym, jak klient dostanie takie dwie ulotki, mówię mu: Słuchaj, dotyczy Cię ta część, która mówi o balansowaniu Kaphy w ciele. I jednocześnie dotyczy Cię ta część, która mówi o balansowaniu Vaty w umyśle.

Bardzo często mi się to zdarza. Cieszę się z tego, że mam takie narzędzia, bo widzę, że dzięki nim moi klienci lepiej rozumieją tę dwoistość. O ile na początku są troszkę zaskoczeni to w momencie, gdy zaczynają czytać, nabiera to dla nich głębszego sensu, bo dokładnie tak siebie rozumieją i czują.

I to jest ten moment, kiedy te wszystkie niejasności, wątpliwości, które pojawiały się w trakcie rozwiązywania testu, nagle nabierają sensu.

 

Ajurweda i ujęcie holistyczne

Pracując z klientami, korzystam z bardzo wielu sposobów diagnozowania tego, jaka dosza dominuje na poziomie umysłu.

To jest właśnie piękno Ajurwedy i medycyny holistycznej – pozwala dociec przyczyn i pracować z tą przyczyną. Gdy już wiemy o co chodzi, lepiej rozumiemy siebie w różnych momentach życia. Dzięki temu możemy poznać źródło naszych zaburzeń i chorób.

Nie jesteśmy już jak dziecko we mgle. Wiemy od czego się to wszystko zaczyna i nad czym powinniśmy pracować. Zaczynamy rozumieć jaki mamy potencjał, jakie są nasze mocne strony i pięty achillesowe, czyli na co warto w życiu uważać.

Ajurweda podchodzi do zdrowia i do człowieka całościowo. “Całościowo” to znaczy, że troszczy się zarówno o ciało, jak i umysł, ale najpierw przygląda się każdemu z tych aspektów osobno. Po to, żeby dobrze zrozumieć jakie dosze dominują na poziomie naszego ciała czyli na poziomie fizycznym oraz jakie dosze dominują na poziomie naszego umysłu.

To rozróżnienie jest potrzebne dlatego, że zalecenia, które przykładowo balansują Vatę na poziomie ciała, mogą być inne niż te, które balansują Vatę na poziomie umysłu.

Gdy spotykam się z klientem po raz pierwszy na konsultacji, to zanim “ogarnę” go jako całość, rozbijam go najpierw na dwie części, żeby go lepiej zrozumieć. Dopiero potem składam to w jedną całość, żeby zobaczyć jak jego umysł i emocjonalno-poznawczy sposób funkcjonowania wpływa na jego ciało.

Z tego poziomu daję mu zalecenia, jednocześnie wyraźnie tłumacząc mu, które z tych zaleceń będą bardziej odnosić się do ciała, a które bardziej do umysłu.

 

To kim ja w końcu jestem?

To, co najczęściej słyszę na konsultacjach to:

Zrobiłam sobie test. Wyszło mi, że jestem Pittą, a przecież jestem taką Vatą.

Albo na odwrót:

Zrobiłam sobie test. Wyszło mi, że jestem Vatą, a przecież jestem taką Pittą.

Gdzieś w środku czujesz, że te wyniki nie do końca są adekwatne. Czujesz się inaczej niż jak wynika z opisu czy z lektury książek.

Przykład, który pomoże to dobrze zilustrować, dotyczy osoby, która wygląda jak Kapha, ale jest Vatą na poziomie umysłu. Dla tych z was, którzy po raz pierwszy spotykają się z określeniem “Kapha” już prędko tłumaczę:

Kaphy mają piękne, regularne i duże obfite kształty, duże, migdałowe oczy, lekko zaokrąglony nos,  wydatne usta, piękne, gęste włosy. Jeśli jest to kobieta to ma kobiecą sylwetkę z szerszymi biodrami. Jeśli jest to mężczyzna to jego sylwetka jest bardziej masywna i przysadzista. Kaphy są obfite i tę obfitość widać na każdym poziomie ich fizyczności.

Natomiast Kapha często ma sporo Vaty na poziomie umysłu, która objawia się w ten sposób, że jest pełna lekkości i niepokoju, bardzo rozmowna, towarzyska, ale może się też wydawać powierzchowna.

Nie czuje się pewna swojej urody, a jej niezadowolenie dotyczy w szczególności jej wagi. Ciągle narzeka, że tu ma za dużo, a tu by chciała inaczej. Ciągle się odchudza, wpędzając się w różne stany rozedrgania i zaniepokojenia. Ma też chuśtawki nastrojów, które sprawiają, że wydaje jej się, że raz jest cudownie, a raz jest beznadziejnie.

Krótko mówiąc, jej portret psychologiczny nie przystaje do tego, jak wygląda. Nawet zanim się jeszcze zdąży  odezwać, wywiera określone wrażenie na innych. Natomiast, gdy się już rzeczywiście odezwie i zaobserwujemy jak myśli, działa i jak się wypowiada, to okazuje się, że jest zupełnie inna niż nam się wydawało.

Takich Kaph jest sporo. Nawet ja mam taką Kaphę w rodzinie – jest nią moja młodsza siostra, o której myślę za każdym razem, gdy opowiadam o tej dwoistości. Zupełnie inaczej funkcjonuje, jeśli chodzi o fizyczność i wygląd, a zupełnie inaczej na poziomie psychicznym i emocjonalnym.

 

Diagnoza psychologiczna w Ajurwedzie

Typów mieszanych, które są inne na poziomie ciała, a inne na poziomie psychiki, jest naprawdę bardzo wiele. Wręcz stosunkowo rzadko zdarza mi się spotykać osoby, które są symetryczne pod względem tej dwoistości.

Natomiast najczęściej spotykam osoby, które są trochę tym, a trochę tym. Być może taka jest specyfika osób, które się interesują Ajurwedą – gdzieś czują w sobie to bogactwo, różnorodność i szukają lepszego zrozumienia siebie. I to właśnie takie osoby do mnie trafiają.

Diagnoza psychologiczna pozwala lepiej zrozumieć siebie w różnych momentach i sytuacjach życiowych. Jesteśmy różni w określonych okresach swojego życia i w różnych sytuacjach. Czasem jesteśmy inni przebywając z rodziną w domu, a inni będąc w pracy.

To, że zrozumiemy swoją oś psychiczną pozwala nam akceptować siebie w różnych swoich wariantach i odcieniach. To pozwala nam dotrzeć do głębiej położonych źródeł zaburzeń, chorób czy dolegliwości. Takich, które objawiają się w ciele w postaci jakiegoś dyskomfortu, bólu czy napięcia. Wtedy jesteś w stanie połączyć sferę psychiczną i emocjonalną z tym, jakie sygnały daje Twoje ciało.

 

Ten szczególny moment

Moment, w którym zrozumiesz, jaka dosza dominuje na poziomie Twojego umysłu to moment, w którym możesz zobaczyć i poznać swój potencjał – dowiedzieć się do czego jesteś zdolna i co jesteś w stanie zrobić.

I to w nie tylko w pozytywnym sensie (talentów, możliwości czy skłonności), ale też w tym negatywnym. W postaci słabości, „pięt achillesowych” czyli wszystkich rzeczy, które mogą Ci utrudniać życie.

 

Możliwość poznawania swojego potencjału to moje życiowe marzenie. Marzenie o tym, żeby młodzi ludzie poznawali Ajurwedę zamiast wykonywać nie do końca adekwatne testy psychologiczne czy testy predyspozycji zawodowych.

Niestety, niewiele ludzi ma dostęp do tego, żeby uczyć się siebie. Do tego, żeby zrozumieć jaka dosza u nich dominuje, po to, żeby sprawniej odnajdywać się w świecie. Nie tylko na poziomie wybierania zawodu, ale też wybierania miejsca, w którym żyją, organizowania sobie czasu wolnego czy wybierania ludzi, którymi chcą się otaczać. Dzięki temu mają większe zrozumienie tego, co im służy, w czym są dobrzy, a co nie koniecznie im sprzyja.

Tym bardziej, że w dzisiejszym świecie jest tak duża ilość informacji, że często dominuje aspekt Vaty: zagubienia i niezrozumienia. Próbowania różnych rzeczy i oddalania się od siebie w poszukiwania jakiejś tożsamości wykreowanej przez rozrywkę i kulturę. W stronę wartości, które są promowane i w cenie.

 

Trzy stany: sattwa, radżas, tamas

To, co jest kluczowym fundamentem psychologii ajurwedyjskiej, to trzy stany, w jakich może występować umysł. Te trzy stany dotyczą też różnych aspektów natury, jedzenia czy aktywności, które wydarzają się w trakcie dnia. Są to: sattwa, radżas i tamas.

W skrócie wyglądają one następująco:

  • Sattwa – harmonia, spokój, równowaga
  • Radżas – aktywność, działanie, pobudzenie, poruszenie
  • Tamas – zastój, utknięcie, bezruch, bezwład

Ich nazwy są zaczerpnięte z sanskrytu. Ciekawa jestem, czy już się kiedyś z nimi spotkałaś.

 

Sattwa

To stan harmonii, spokoju, równowagi, jasności, lekkości i piękna. Jeśli chcesz pełniej zrozumieć co to za stan, pomyśl o jakimś przepięknym miejscu w naturze. Na przykład o cichej plaży, na której właściwie nie ma ludzi… Jest harmonia, spokój, pewnego rodzaju obfitość i jasność.

Taką energię ma właściwie cała natura, oczywiście w niezaludnionym wariancie. Miejsca, które tworzą ludzie, żeby tę sattwę kreować i się nią wypełniać – to, na przykład, kościoły. Niezależnie od tego, czy praktykujesz, czy nie, przypomnij sobie jakie masz wrażenia, gdy wchodzisz do kościoła. Tam jest trochę inny wymiar. Jest właśnie jakoś tak spokojniej i lepiej się myśli.

Niestety, to aspekt, którego w naszym świecie jest coraz mniej. Coraz mniej jest takich momentów, coraz mniej miejsc, przestrzeni, które są czyste, spokojne i nieprzeładowane. Takich, w których czujemy się harmonijnie i spokojnie.

 

Radżas

To, co dominuje w tym dzisiejszym świecie, zwłaszcza w świecie miejskim i świecie bycia online całą dobę, to radżas. To drugi z trzech stanów. To stan aktywności, działania, pobudzenia, poruszenia i bycia w ruchu.

Wracając do wcześniejszego przykładu plaży, wyobraź sobie plażę pełną ludzi, którzy rozmawiają, słuchają radia… Niektórzy z nich palą, dzieci krzyczą, ktoś się opala, a ktoś inny sprzedaje popcorn. Strasznie dużo się dzieje na tej plaży.

To życie we wszystkich swoich przejawach. W gruncie rzeczy, to esencja naszego korzystania z plaży, bo właśnie po to tam idziemy. Nie po to, żeby kontemplować naturę, tylko po to, żeby tam spędzać czas. A spędzanie czasu, to jest właśnie ten ruch, poruszenie i pobudzenie. Jeśli jest tego dużo, to jest to dla nas męczące.

Odpowiednia ilość radżasu pomaga nam się rozruszać, cieszyć życiem i aktywnie z niego korzystać. Natomiast, jeśli jesteśmy za bardzo zagonieni czy zabiegani to zaczyna nam to szkodzić.

 

Tamas

Wtedy pojawia trzeci stan, który nazywa się tamas. To stan z jednej strony zastoju, ale też odpoczynku. Stan utknięcia i bezruchu, ale również ukojenia po nadmiernym wysiłku i pobudzeniu.

Wracając do obrazu plaży, wyobraź sobie, że trwa na niej impreza. Ludzie jedzą, piją, bawią się, tańczą i jest bardzo aktywnie. A potem jak już tyle wypiją i zjedzą, mają tak zwaną “zwałę”. Nic im się nie chce i tak sobie zalegają w bezruchu.

W tym bezruchu nic się nie dzieje, po to, żebyśmy mogli odpocząć i się zregenerować. Wydobrzeć po okresie takiej intensywnej eksploatacji.

 

Natura rządzi się swoimi prawami

Te trzy stany występują w naturalny sposób w naturze. Najwięcej sattwy jest wczesnym rankiem – to właśnie z tego powodu różne tradycje zalecają wtedy medytacje. Wtedy w przyrodzie dominuje sattwa, świeżość poranka, lekkość i rześkość, do której możemy się podłączyć, żeby zacząć dzień w tym stanie.

Potem zaczyna się radżas, aktywność, działanie. Odwozimy dzieci, idziemy do pracy, zostajemy w domu, coś tam segregujemy, sprzątamy, krzątamy się.

A potem przychodzi noc i zachodzi słońce. Cała przyroda zwalnia, wskakując na inne obroty. Jest czas tamasu, czas nocy. Czas, który jest potrzebny po to, żebyśmy zaczęli jutro od nowa w dobrej formie i mogli przejść kolejny taniec tych trzech stanów.

Zatem to, co istotne, to fakt, że stany te się zmieniają i przechodzą jeden w drugi. Jesteśmy w sattwie, potem w radżasie, a potem w tamasie, następnie znowu w radżasie, a na koniec znowu w sattwie.

 

Płyń ze zmiennością

To pokazuje zakres możliwości, jakie mamy. To, jak bardzo możemy być różni w zależności od tego, jaki jest ten stan.

Wyobraź sobie, że malujesz i wyciskasz mocny granat z tubki na płótno. W zależności od tego, jak dużo dodasz do tego bieli, ten granat uzyskuje różne odcienie. Sam w sobie jest mocny i skondensowany, ale tkwi w nim potencjał różnych odcieni.

Kazik śpiewał kiedyś: Są różne odcienie szarości – od czerni do białości.

Ten cytat pięknie obrazuje te trzy stany. To jest w istocie jedno i to samo, tylko może być białe lub ciemniejsze, ale może też być szare, a nawet i czarne.

Ajurweda uczy nas jak płynąć z tym ruchem zmienności i przechodzenia z różnych odcieni. Tego, jak zdecydować, który stan chcemy mieć w swoim życiu i rozpoznać, który stan najbardziej nam służy. To alternatywa do tego, żeby dać się im porwać. Możemy nauczyć się, jak wpływać na to, jak się czujemy albo po prostu biernie pozwalać na to, żeby zalewały nas różne zmiany.

Możemy być tacy, ale możemy być też inni, a Ajurweda uczy jak płynąć z tym ruchem. Jak poddawać się tej zmienności, zamiast dawać jej się porwać. Bo to, co się często zdarza to to, że staje się to silniejsze od nas i cali się zatapiamy w danym stanie. Natomiast, jeśli zrobimy taki trochę krok w tył i poobserwujemy to, co się z nami dzieje, to jesteśmy w stanie spokojniej poddawać się różnym zmianom.

Kiedy tak się dzieje? Kiedy przestajemy oceniać siebie, innych ludzi. Gdy przestajemy osądzać i decydować na siłę. Ale też, kiedy przestajemy unikać pewnych swoich stanów, określonych cech. Przestajemy udawać kogoś innego niż jesteśmy.

Może być tak, że na przykład, ktoś ma tendencję do bycia smutnym i na siłę próbuje takim nie być, bo ten smutek się nie mieści w jego wyobrażeniu siebie. Gdy przestanie to oceniać i osądzać to zaczyna być w zgodzie z tym ruchem. Zaczyna płynąć na tej fali.

O dziwo, to właśnie wtedy mamy najwięcej szans na to, żeby być różnymi wariantami siebie. Zarówno takimi, które lubimy i takimi wariantami, które trochę mniej nam pasują. Kiedy przestajemy oceniać, osądzać, decydować na siłę, który stan jest nam bardziej na rękę, a którego nie chcemy osiągać, wtedy zaczynamy być w zgodzie z tym ruchem.

Te trzy stany mają też swoje wartościowanie i to im przypisujemy określone wartości. Jeśli ktoś jest zainteresowany rozwojem duchowym i byciem po prostu dobrym człowiekiem, to bardzo ceni sattwę – harmonię i spokój. Radżas traktuje trochę po macoszemu, bo kto by tak biegał po świecie i uganiał się za jakimiś doczesnymi dobrami. Tamas w ogóle dla niego nie wchodzi w grę i kojarzy mu się tylko z tym, co najgorsze.

Jednak każdy z tych stanów jest równie naturalny, wartościowy i potrzebny. Każdy z nich ma swój czas. Ma moc, która na nas wpływa i ma też swój cel, więc Ajurweda tego nie wartościuje tylko akceptuje ten element zmiany.

Każdy z tych trzech stanów ma swój czas, swoją wartość i cel. To nie jest tak, że jeden jest lepszy niż drugi. Każdy z nich jest po coś.

Oczywiście, większość zaleceń Ajurwedy dąży do tego, żeby wzmacniać sattwę czyli żeby w naszym życiu było jak najwięcej stanu harmonii i równowagi. Ale Ajurweda uczy również tego, jak umiejętnie korzystać ze stanu radżasu, czyli pobudzenia, działania, który w istocie jest tym, co zapewnia nam rozwój w życiu.

 


Zaintrygowała Cię psychologia ajurwedyjska? Zajrzyj do mojej oferty kursu Psychologii ajurwedyjskiej

Chcesz dowiedzieć się jak to się zaczęło u mnie? Więcej znajdziesz we wpisie Jak zaczęła się moja przygoda z psychologią ajurwedyjską