Odżywianie z Ajurwedą

Odżywianie to duży temat, który z pewnością bardziej nadaje się trwający kilka tygodni czy miesięcy kurs. To, że mierzę się z nim w ramach wpisu jest dla mnie dużym wyzwaniem.

Dlatego potraktuj ten artykuł raczej jako wprowadzenie do tematu. W ramach niego powiem Ci to, co moim zdaniem jest kluczowe dla zrozumienia tematu odżywiania z Ajurwedą.

Ajurweda uczy, że każdy z nas jest, unikalną kombinacją trzech dosz: Vaty, Pitty i Kaphy.

To, że mówisz o sobie “Jestem Vatą” wcale nie znaczy, że składasz się w stu procentach z Vaty.

Tak naprawdę jesteś kombinacją tych trzech dosz, a to, co Cię wyróżnia to procentowy udział każdej z tych trzech dosz.

Wykorzystać swój potencjał

Każda dosza ma swoje asy w rękawie i swoje pięty achillesowe. Odżywianie z Ajurwedą uczy tego, jak chronić pięty achillesowe i jak wykorzystać asy w rękawie.

Samo odżywianie jest podstawą naszego życia i czymś, co robimy dzień po dniu w ramach przynajmniej trzech posiłków dziennie. Dlatego, jeśli w ramach odżywiania nauczysz się jak chronić swoje pięty achillesowe i wykorzystywać asy w rękawie, to jesteś w domu. A to znaczy, że masz szanse na to, żeby Twoje życie było bardziej zgodne z tym, jaki masz w sobie potencjał. Bo pomoże Ci się bardziej zrealizować.

Pewnie zastanawiasz się w tym momencie:

No dobrze, ale skoro mam wiedzieć, jaki jest ten mój unikalny kształt, unikalna kompozycja?

Są na ten temat testy, artykuły, książki. Jest to jakiś pomysł na dotknięcie tematu. Jednak gdyby dało się to trafnie zrobić na podstawie testów, artykułów i książek, to kilkaset godzin nauki, które mam za sobą, żeby zajmować się tym, czym się zajmuję, nie byłoby potrzebne. A praca moja i wielu innych ludzi byłaby po prostu zbędna.

Ucząc Ajurwedy uczę tego, z czego możesz skorzystać, ale wcale nie zamierzam Cię oszukiwać, że wszystko zrobisz sama. Bo wielu rzeczy sama nie jesteś w stanie zrobić.

Pamiętasz wiersz o Zosi Samosi? Ja go pamiętam na świeżo, bo często czytam tę książeczkę mojej czteroletniej Jagódce. “Sama, sama, ważna mi dama.”

Są rzeczy, do których potrzebujemy drugiego człowieka i to jest jak najbardziej okej.

Co możesz zrobić sama? Możesz przyglądnąć się temu, jak jest. Zobaczyć jak Twój styl odżywiania wpływa na Twoje dosze. Zobaczyć, do czego masz skłonności, a co za tym idzie, do czego to prowadzi.

Odżywianie i jego trzy warianty

Chciałabym Ci opowiedzieć krótko o trzech wariantach odżywiania się. Poczytaj o każdym z nich i zobacz, który jest Ci najbliższy i najpełniej oddaje to, jak się odżywiałaś przez ostatni rok.

Uprzedzając Twoje pytanie – czasem może być tak, że i jeden, i drugi wariant będzie do Ciebie bardzo pasował. Jeśli widzisz dwa style, to i tak zadaj sobie pytanie kto w tym filmie gra pierwsze skrzypce.

Odżywianie – styl Vaty

To styl, w którym zapominasz, żeby jeść. Życie tak Cię wciąga, że jedzenie ląduje na szarym końcu.

Jesz w pośpiechu, w biegu, na stojąco, nad zlewem, przed komputerem. Zapychasz się przekąskami, orzeszkami, waflami ryżowymi.

Kiedy w końcu siadasz do stołu, żeby zjeść jakiś normalny posiłek, to nie czujesz głodu i po kilku łyżkach mówisz, że jesteś już najedzona.

Masz nieregularny apetyt. Raz zjadłabyś konia z kopytami i nakładasz sobie furę rzeczy na talerz, a następnym razem zupełnie nic nie możesz w siebie wcisnąć. Szczególnie, jeśli pobolewa Cię żołądek i przeżywasz jakąś stresującą sytuację.

Może być też tak, że pod wpływem stresu jesz więcej niż zazwyczaj. Sięgasz po jedzenie, gdy odczuwasz niepokój, zmęczenie i natłok negatywnych myśli.

Zapominasz się. Wiesz o tym, że coś Ci nie służy, ale zapominasz się i sięgasz po rzeczy, które później leżą Ci na żołądku. Takie, które powodują wzdęcia, zaparcia i sprawiają, że czujesz się ciężka.

Czasem jesz z innymi i dla innych. Mąż je, ugotował zupę, po której czujesz się ciężko, ale okej, zjesz. Mama nalepiła pierogów, z miłością, więc je zjadasz. Pomimo, że leżą Ci na żołądku, bo nie za dobrze znosisz duszoną cebulę.

Jeśli jesteś Vatą, to być może pijesz kawę, która dodatkowo zaburza Twoje trawienie i wydalanie.

Często sięgasz po cukier, który wsadza Cię na cukrową kolejkę. Ten cukier niekoniecznie jest biały lub brązowy. To mogą być dość spore ilości suszonych owoców albo innych, mniej oczywistych cukrowych produktów.

Czasem, tak bardzo pochłonie Cię rzeczywistość, że zapominasz o jedzeniu. Czujesz złość, że trzeba jeść, żeby przetrwać, bo przecież jest tyle ciekawszych i ważniejszych rzeczy na tym świecie, którymi można się zająć.

Jeśli Twój styl odżywiania koresponduje z tym, co opisałam, to Twój ogień trawienny (agni) jest bardzo niestabilny. Nie jest w stanie się uspokoić i zrównoważyć, bo ciągle zaskakujesz go czymś nowym. A Twoje używki, czy to kawa, czy cukier, czy jeszcze inne rzeczy, dodatkowo podnoszą mu poprzeczkę.

Odżywianie – styl Pitty

Jeśli Twój styl odżywiania koresponduje z Pittą, to czujesz się tak głodna, że ten głód nie pozwala Ci ominąć posiłku. Dzięki temu jest duża szansa, że jesz regularnie.

Ale skoro masz w sobie ten element Pitty, to być może szkoda Ci czasu na jedzenie, bo potrafisz się czymś zająć tak bardzo, że za wszelką cenę chcesz to dokończyć i zrealizować kolejne zadanie w swojej liście.

Kiedy już siadasz do stołu, to z obawy przed tym, żeby nie musieć sobie robić przerwy, gotować i odrywać się ponownie od pracy, jesz na zapas. To sprawia, że jak już jesz, to jesz więcej.

Jeśli coś nie do końca Ci smakuje, ale wiesz, że to jest zdrowe, bo tak piszą w tej nowej książce, którą ostatnio przeczytałaś, to zjesz.

Twój umysł potrafi stłumić głos ciała. Mówi: Jedz, nie marudź, nie zastanawiaj się czy cukinia jest dla Ciebie dobra w grudniu, czy nie. Po prostu to zjedz.

W ten sposób czasem wybierasz rzeczy, które zupełnie nie mają sensu.

Jesteś w stanie przeżyć zimę w Polsce jedząc sałatki, jogurty i banany z musli zmieszane z mlekiem kokosowym. Niby zdrowo, ale czy nadaje się na tę porę roku? Twój umysł twierdzi, że tak, bo trochę tyranizuje odczucia płynące z ciała.

Może być też tak, że jesz dobrze i zdrowo, ale zjadasz tego stanowczo za dużo. Przy tym masz słabość do węglowodanów, nie tych słodkich jak pączki i drożdżówki, ale tych wytrawnych – do chleba i makaronów.

Pamiętasz stare dobre czasy, w którym Twoje trawienie pozwalało Ci zjeść konia z kopytami? Jeśli jednak jesteś chorującą Pittą, to to już jest tylko wspomnienie. Teraz zamiast tego odczuwasz zgagi i miewasz biegunki.

Wydawało Ci się jeszcze do niedawna, że to normalne wypróżniać się 3 albo 4 razy dziennie, ale powoli zaczynasz sobie uświadamiać, że może niekoniecznie.

Czasem jest Ci trochę ciężko na żołądku i być może Twoja skóra pokazuje, że jednak w środku to wszystko nie jest tak dobrze jak Ci się wydawało.

Jako Pitta jesteś przywiązana do swoich rytuałów. Może to jest czerwone winko, może kawka. Z wiekiem dłużej dochodzisz do siebie po imprezach, które są okraszone takimi rytuałami.

W rezultacie Twój ogień trawienny jest bardzo silny. Jedzenie przez Ciebie przelatuje, a używki i smaki, które wybierasz, dolewają oliwy do ognia.

Jesteś przekonana, że jesz zdrowo, ale rzeczywistość Twojego ciała może pokazywać dokładnie co innego.

Odżywianie – styl Kaphy

Jeśli Twoje odżywianie koresponduje z Kaphą, to rano budzisz się kawą albo jakąś wodą z cytryną i z miodem, o której czytałaś, że jest dobra.

Zupełnie nie chce Ci się jeść, ale wiesz, że później nie będziesz miała czasu, więc wmuszasz w siebie to jedzenie albo nie jesz nic.

A potem jesteś tak wygłodzona, że w końcu jak masz dostęp do jedzenia, to jesz, i jesz, i jesz, i jesz.

Ktoś je? Świetnie, zjesz z kimś. Jeśli to jest dodatkowo słodkie, tłuste, miękkie i puszyste, to jesteś pierwsza w kolejce.

Potem robisz się senna i robi Ci się jeszcze bardziej leniwie. Wpadasz w pojedzeniowy letarg.

Tak się czujesz? Dobra, ale trzeba przecież zrobić to, co jest do zrobienia. No to strzał, pijesz kawę.

No przecież nie pijesz jej dlatego, że kofeina Cię pobudza. Kawa na Ciebie nie działa, pijesz ją przecież dla smaku. Tak sobie przynajmniej to tłumaczysz, ale po wszystkim czujesz się trochę bardziej ciężka, opuchnięta, trochę jakbyś była zamglona.

W rezultacie Twój ogień trawienny jest w miarę stabilny, ale powolny. A teraz zwalnia jeszcze bardziej. Wyzwaniem jest jedzenie i trawienie, bo choć jesteś mocna, to popędzanie batem męczy nawet najsilniejszego.

Do kogo Ci najbliżej?

Zobacz czy w Twoim sposobie odżywiania dominuje bardziej Vata, Pitta czy Kapha. To drogowskaz do ustalenia diety. To nie przewodnik, który Cię do niej poprowadzi, tylko drogowskaz, który mówi:

Patrz na zalecenia dotyczące tej doszy. Patrz tam przez jakiś czas i pamiętaj o tym, że po jakimś czasie dieta się zmienia. Wszystko płynie.

Wracasz bardziej do siebie, do swojej pierwotnej natury, więc to może znaczyć, że po pewnym czasie Twoja dieta również będzie odzwierciedlać te zmiany.

W Ajurwedzie nie ma czegoś takiego jak jedna dieta na całe życie. To rodzaj skrótu myślowego, którego pełno jest na kartkach książek ajurwedyjskich, ale nie jest to zgodne z prawdą.

Na jakiś czas tego potrzebujesz. Patrzysz jak Ci idzie wdrażanie zaleceń, na to, co się zmieniło i wtedy korygujesz kurs, bo stałaś się już troszkę inna.

Klienci, którzy do mnie trafiają często są klientami na dietach eliminacyjnych, w których odżywianie stało się centrum wszechświata.

Przychodzą do mnie klienci, którzy nie jedzą glutenu, ale piją kawę. Nie jedzą nabiału i cukru, ale za to jedzą dużo daktylowych kulek, czekolady i ksylitolu.

Kiedy patrzę na ogrom chaosu informacyjnego, który panuje w temacie odżywiania, ale też produktów, które są na rynku, to myślę sobie, że to świetny biznes.

Gdy ktoś opowiada mi o swojej diecie, zaczynając od tego, czego nie je, a za chwilę wymienia rzeczy, które stoją w kontrze z tym, co właśnie powiedział, to widzę od razu, że nie ma w nim zrozumienia dla esencji diety eliminacyjnej.

Nie chodzi w niej o to, żeby coś wykluczyć. Chodzi o to, żeby przestać przeszkadzać. Chodzi o to, żebyś wspomogła i odciążyła swoje ciało.

Twoje ciało jest zdrowe i stworzone do tego, żeby dobrze trawić. Jasne, w zależności od tego czy dominuje u Ciebie Vata, Pitta czy Kapha, będziesz mieć trudności wpisane w Twój genotyp – Prakriti.

Jeśli dominuje u ciebie Vata, to z założenia będzie Ci trudniej trawić białka, więc być może także zboża. Szczególnie, jeśli będziesz je jeść w postaci suchej i nieugotowanej.

Jeśli jesteś Pittą to trudniej będzie Ci trawić rzeczy tłuste. Szczególnie takie, które są smażone w głębokim tłuszczu albo zawierają w sobie tłuszcze przekształcone, tłuszcze, nierozpoznawalne przez Twoje ciało.

Jeśli jesteś Kaphą to wyzwaniem będzie dla Ciebie trawienie tego wszystkiego, co jest słodkie. Bo lubisz ten smak, ale ten smak po prostu Cię tuczy.

Ciało w chorobie

Twoje ciało, jeśli choruje, zaczyna tym mocniej reagować na produkty, które są ze swojej natury cięższe do strawienia. Trzeba dużo siły, żeby rozpakować te wartości odżywcze i przekształcić je w ciało.

Kiedy ciało choruje, to nie radzi sobie nawet z trawieniem lekkich pokarmów.

To jest właśnie sedno eliminacyjnej diety. Usuwanie przeszkód po to, żeby ciało robiło to, do czego jest stworzone.

Jeśli usuwasz przeszkodę w postaci nadmiaru chleba czy nabiału, to nie podkładaj sobie nogi pijąc kawę i faszerując się dużą ilością suszonych owoców lub sztucznych słodzideł niewiadomego pochodzenia.

Bądź w tej diecie eliminacyjnej spójna. Przez jakiś czas zrób wszystko, co możesz, żeby Twoje ciało naprawdę mogło się zregenerować.

Do tego zajrzyj też do innych aspektów, bo w diecie eliminacyjnej najczęściej jest cała masa innych aspektów. Te inne aspekty to nowe nawyki takie jak pogłębienie świadomości i rozpoznanie w sobie wrażliwości. Wrażliwości na to, na co Twoje ciało reaguje, ale też tej związanej z emocjami.

Zajrzyj do środka

Podejście ajurwedyjskie obejmuje też detoks emocji. Przyjrzenie się temu, co zgromadziłaś przez te dwadzieścia czy trzydzieści lat. Nabranie większej jasności w postrzeganiu siebie i świata.

Jeśli nie zrobisz tego kroku w głąb, będziesz skakać od diety do diety. Teraz będzie Ajurweda, za chwilę medycyna chińska, a potem makrobiotyka. I cały czas będzie to poszukiwanie i ślizganie się po powierzchni.

Jeśli zatrzymasz się przy jednej, sprawdzonej metodzie na dłużej, tak jak ja zatrzymałam się przy Ajurwedzie, będziesz w stanie zobaczyć efekty. Bądź pewna, że skoro to działało przez tyle lat, to u Ciebie też działa, jeśli tylko pozwolisz temu zadziałać.

Dobra dieta to ta, która wydobywa z Ciebie to, co najlepsze, zarazem troszcząc się o to, co najsłabsze. Klientki, które są na diecie leczniczej, przechodzą transformację.

Te, które miałam przyjemność oglądać naprawdę zmieniają swój sposób przeżywania i myślenia o życiu. Ta grupa robi się coraz większa i tym bardziej mnie to utwierdza w przekonaniu, że właśnie tak działa dobra dieta.

Dieta zgodna z zaleceniami Ajurwedy sprawia, że zaczynasz myśleć o odżywianiu bardziej holistycznie. Zadajesz sobie podstawowe pytania:

Czym się karmię?

Co mnie odżywia?

Zaczynasz przyglądać się swoim relacjom: z mężem lub żoną, z dziećmi, teściami, środowiskiem pracy lub miejscem, w którym mieszkasz. Na Twoje relacje z mediami – na to, czy oglądasz telewizję i czy czytasz gazety. Jakie książki czytasz i czego słuchasz. Na to, co wzmacniasz i czym się karmisz.

Jeśli chcesz być zdrowa, radosna i żyć pełnią życia to ważne jest to, czy karmisz się informacjami i relacjami, które Ci to dają. Czy to, co Cię otacza, odżywia Cię czy osłabia.

Wiele z nas zaczyna od diety

Większość klientów, którzy do mnie trafiają, przychodzi po dietę. W filmie „Tony Robbins. Nie jestem Twoim guru”, Tony filmie mówi tak:

Początkowo myślała, że jej problemem jest dieta. Wszyscy tak zaczynają.

Skupiamy się na drobnych sprawach, bo wolimy się zająć małymi problemami, które wyolbrzymiamy, by nie musieć sobie radzić z tymi wielkimi.

Ja też zaczynałam od odżywiania i gotowania. Wydawało mi się, że ustalenie tego czy kmin czarny, czy brązowy, czy jabłko ze skórką, czy bez, jest najważniejszą sprawą. Sprawą życia i śmierci.

A potem okazało się, że pod tym jest cała masa sporych problemów, z którymi nie do końca byłam gotowa sobie poradzić, bo nawet nie przypuszczałam, że one tam są.

Dieta jest wierzchołkiem góry lodowej. Dziewięć na dziesięciu przychodzi właśnie po dietę. I najczęściej, te same dziewięć osób na dziesięć osób, potrzebuje czegoś znacznie głębszego.

Bardzo trudno jest w trakcie godzinnej konsultacji postawić dobrą diagnozę, dać zalecenia, i wesprzeć w tym procesie. Z tego powodu w swojej pracy wolę proces, który trwa tygodnie, miesiące, a czasem nawet rok.

Świetnie się to sprawdza w ramach kursu online. Kurs online, który stopniowo przekształca Cię w osobę, którą tak naprawdę pragniesz być.

Prawda jest taka, że już nią jesteś. Tylko nagromadziło się sporo rzeczy, które utrudniają Ci emitowanie tego, jaka jesteś.

Nie zawsze Ci się uda

Układanie diety jest czymś najbardziej żmudnym w mojej pracy robienia konsultacji. Jest to czyms zarazem najbardziej pożądanym przez klientów, ale też najmniej stosowanym.

Dlaczego? Dlatego, że w sieci nawyków, które się odpalają od rana do wieczora, smakach, które przenoszą nas do upragnionych stanów, to umysł szybciej decyduje. Wbrew temu, co ciało by chciało.

Decyduje, że teraz zjesz piernika z czekoladą, bo jest grudzień. Teraz zjesz pączki, a teraz zjesz frytki.

Szukając atrybutu szczęścia, umysł zaczyna być przekonany, że jak zje coś, co kojarzy się z domem, to znowu będzie w domu.

W ten sposób listy lądują gdzieś na dnie szuflady, i stają się taką ślepą plamką. Wiesz, że mamy taką plamkę na oku? To znaczy niby widzisz, a nie widzisz. Krótko mówiąc, nie stają się Twoją praktyką, tylko pobożnymi życzeniami.

W przypadku restrykcyjnych diet eliminacyjnych narzucasz sobie coś, co jest dla Twojego dobra. Jednak ta silna wola, że nie będziesz czegoś jeść albo będziesz coś jeść, szybko się wyczerpuje.

Zmiany życiowe, które opierają się na silnej woli są możliwe dla osób, które mają w sobie naprawdę dużo Pitty. Ale nie wszyscy tacy jesteśmy. Bardzo wielu z nas jest mieszanką. Mamy w sobie troszkę Pitty, troszkę Vaty i troszkę Kaphy.

Opowieści o tym, jak to się obudziłaś któregoś ranka i zdecydowałaś, że już nigdy więcej czegoś tam nie zjesz to opowieści, które opowiada Pitta. Taka, która jest ambitna i wytrwała, więc jak coś sobie postanowi to za wszelką cenę to osiągnie.

To nie są historie, które może opowiedzieć każdy. Nie dlatego, że nie masz w sobie takiej silnej woli albo że jesteś jakaś gorsza, albo że się nie starasz.

Dlatego, że jesteśmy różni i różne drogi będą naszymi drogami. Drogami, które doprowadzą nas do upragnionych zmian.

Zacznij rozumieć, a nie wymagać

W ramach swojej pracy z klientami robię to inaczej. Jeśli ktoś do mnie trafia i na coś choruje, to koncentrujemy się na przyczynach tych dolegliwości.

Po tym robisz pierwsze przymiarki i nawiązujesz większy kontakt ze swoim ciałem. Po to, żeby wyjść z głowy.

Zawsze w którymś momencie zalecam oczyszczanie z Ajurwedą jako proces, który pomaga zacząć, ale który też się przydaje jako restart po jakimś czasie, kiedy były na przykład zbyt burzliwe wakacje albo zbyt obfita i słodka zima.

Oczyszczanie jest czymś, co pojawia się cyklicznie w ramach Roku z Ajurwedą i jest naszą okazją do powrotu do równowagi.

Wracając do restrykcyjnych diet i fiksowania się na listach to jeśli Twoim celem jest oczyszczanie lub odchudzanie to Twoja dieta jest ścisła i restrykcyjna.

Obserwujesz swoje reakcje. Wychodząc i kończąc oczyszczanie, patrzysz, co ciało Ci mówi na temat różnych produktów.

Często, gdy ktoś do mnie mówi, że chciałby taką listę, to mówię:

Wiesz co, zacznij od oczyszczania. Jak zrobisz sobie oczyszczanie, które potrwa trzy tygodnie i później zaczniesz rozszerzać dietę i będziesz słuchać swojego ciała to ono powie Ci dokładnie, co mu nie służy i po czym czujesz się ciężko.

Wtedy będziesz mieć potwierdzenie tych słów, które często padają w ciszy:

“Tak, czułam, że to mi nie służy.”

Wtedy znajdziesz swój wewnętrzny kompas, który Cię poprowadzi i pomoże nawigować.

Ale nie ten, który zwariował, bo jakieś pole magnetyczne cukru, kawy  i źle zrozumianego dbania o siebie coś mu narzuca.

Tylko ten, który faktycznie pozwala Ci wybierać rzeczy, dzięki którym wzrastasz.

Twoje wybory w sprzyjających warunkach mogą być świetne, jeśli gotujesz i  siedzisz w domu.

Ale kiedy są inne warunki, bo na przykład jesteś w podróży lub wakacjach to wtedy rozumienie Ajurwedy przydaje się jeszcze bardziej. Jeśli rozumiesz sedno zaleceń, to łatwo Ci nawigować i dopasowywać się do zmieniającej się sytuacji.

Zadbaj o rytm

W odżywianiu z Ajurwedą ważny jest też rytm. W idealnej sytuacji masz go w domu i zjadasz zarówno śniadanie, jak i obiad czy kolację.

Ale kiedy jedziesz, bo np. jesteś w podróży, to nie jest to takie proste. Często klienci mówią:

Dobra, jedziemy i zjemy jak dojedziemy.

A może zamiast się forsować i nadwyrężać to zatrzymacie się po drodze, żeby wziąć coś na wynos?

Lub jeszcze będąc w domu, spakujesz coś do termosu, zatrzymasz się na parkingu, zjesz, poczujesz się lepiej i pojedziesz dalej?

Czasem ludzie też mówią tak:

No, tak, Marysia, ale wiesz, Ajurweda mówi, żeby jeść jedzenie ugotowane do sześciu godzin i to jest mało realne.

Nie ma sensu fiksować się na jakimś zaleceniu, które może i jest realne, ale jedynie, jeśli ktoś całymi dniami jest w domu. Ważne jest to, czy Twoje wybory są tak blisko idealnej wersji jak mogą być.

Moje ukochane pojęcie to “kontinuum zdrowia”.

Jeśli nigdy nie gotowałaś w domu, to bliżej wersji idealnej będzie dla Ciebie zjedzenie ciepłej zupy. A jeśli jesz rzeczy tylko głęboko mrożone to bliżej idealnej wersji będzie zjedzenie zupy, która stoi trzy dni w lodówce.

Rozluźnij się w tych zmianach. Jeśli czujesz, że za bardzo odlatujesz w surowość, przypomnij sobie słowa Tony’ego Robbinsa, które przytoczyłam na początku.

Czy czasem nie jest tak, że za bardzo wyolbrzymiasz dietę i odżywianie, by ten problem zasłonił Ci resztę, która potrzebuje bardziej Twojej uwagi?

Może być też tak, że za bardzo się rozluźniasz i odlatujesz w stronę hulaj duszo, piekła nie ma. Wtedy zrób parę dni na przywrócenie porządku.

Zrób sobie proste oczyszczanie z Ajurwedą dwa razy do roku, na początku wiosny i jesieni po to, żeby przywrócić rytm, odszukać ten kompas i nawigować tak, żeby się po drodze nie rozbić.

Jeśli już jesteś w podróży, to pamiętaj, że podróże podnoszą Vatę. Niezależnie od tego, jaką doszą jesteś. Będziesz potrzebować tego, co tę Vatę balansuje.

Wybieraj rzeczy, które są ciepłe, tłuste, ciężkie i nawadniające. Raczej nie wafle ryżowe z masłem orzechowym, tylko na przykład żurek, pomidorową albo jakąś inną zupę.

Jeśli jesteś na diecie wegetariańskiej, to może zechcesz zabrać coś do termosu, bo z jedzeniem wegetariańskim może być różnie w drodze. W wielu miejscach w Polsce można zjeść dobre placki ziemniaczane. Na co dzień to mogą być zbyt ciężkie, to akurat w podróży mogą być jak znalazł.

Nie bądź rygorystyczna

Pamiętaj o tym, że Ajurweda zaleca dietę w różnych celach.

Jeśli jesteś zdrowa, to podejdź do tego na luzie. Ścisła dieta jest zalecana tylko wtedy, kiedy chorujesz. Kiedy skupiasz się na tym, żeby się oczyścić, odchudzić lub uzdrowić. Tak rozumiana dieta ma znaczenie terapeutyczne i jest dietą, którą dostajesz na jakiś czas.

Ważne, żeby to było z góry określony czas, na przykład na trzy miesiące. A po trzech miesiącach patrzymy, co się zmieniło, jak tę dietę rozszerzyć i gdzie trzeba jeszcze popracować.

Rozluźniasz to, co się da rozluźnić. A to, co jeszcze nie puściło, jeszcze chwilkę trzymasz, żeby dać ciału szansę na zregenerowanie się i uzdrowienie. Tak rozumiana dieta jest dietą uzdrawiającą.

Jeśli jesteś cały rok na ścisłej diecie i przy Wigilii potrafisz powiedzieć, że nie zjesz pieroga z kapustą i z grzybami, bo nie jadasz glutenu, to jasne, jeśli faktycznie chorujesz na celiakię, nie ma sprawy.

Ale jeśli tak sobie już nabiłaś do głowy przekonań, które działają na Ciebie nawet w tej sytuacji społecznej to nie jest to zdrowe podejście do jedzenia.

Sęk tkwi w tym, żebyś swoją ścisłą dietę wykorzystywała nie tylko po to, żeby coś sobie narzucić. Ale też po to, żeby zbudować nawyki i obudzić świadomość.

Bo chodzi o to, żeby to nie było kolejne rozwiązanie siłowe. Spróbuj zrozumieć logikę, która za tym stoi. Zamiast chodzić z kartką i z rozpiską, zastanów się, czemu tak. Po co to robisz i co najbliższego temu idealnemu wariantowi możesz wybrać.

Ucz się wybierać w domu czemu poświęcasz swój czas i jak się zorganizować, żeby coś ugotować.

Chcesz mieć czas na gotowanie?

Ostatnio słuchałam rozmowy Michaela Pollana, który mówił o tym, że oglądamy programy o gotowaniu, robimy zdjęcia jedzeniu, a nie znajdujemy czasu na gotowanie, bo nabraliśmy przekonania, że jest stratą czasu. Że jest czymś niegodnym naszych XXI-wiecznych zaawansowanych poziomów człowieczeństwa.

Nie zrozum mnie źle, może być tak, że faktycznie nie masz czasu. Nie masz jak, nie wiesz jak i nie umiesz.

Jeśli jednak trochę się wsłuchasz w siebie i przyglądniesz się temu, jak żyjesz, to okaże się, że da się.

Mam klientki, które żyją na walizkach. Stewardessy i dziewczyny, które podróżują przez całą Polskę, od poniedziałku do piątku i odżywiają się w zgodzie z Ajurwedą najbliżej jak to jest możliwe dla nich w ich sytuacji. Kierują się przy tym koncepcją kontinuum zdrowia.

Idziesz w stronę idealnej wersji, ale życie nie jest idealne. Ty nie jesteś idealna, więc w różnych momentach jesteś albo bliżej, albo ciut dalej.

To uczenie się gotowania przydaje się, kiedy faktycznie możesz sobie na to pozwolić i przychodzi taki moment, w którym jesteś gotowa, żeby gotować.

Tę przemianę widziałam już wiele razy w różnych wariantach. Ta przemiana w postaci poświęcania czasu na gotowanie staje się fundamentem zdrowia dla osoby, która gotuje, ale też dla rodziny, w której to gotowanie się wydarza.

Bardzo fajnie buduje to też więzi społeczne i jest okazją do wspólnych spotkań. Po to, żeby coś razem stworzyć i ugotować, a potem dzielić się właśnie tą wspólnie przygotowaną energią.

Dlatego jeśli jesteś zmęczona, jak masz dość już tego wszystkiego, co miksuje się w Twojej głowie, tych wszystkich książek o dietach i przepisów, to wróć do tradycji.

Pięćset lat nauki i praktyki to całkiem niezły wynik. To wynik, za którym stoją niezliczone pokolenia lekarzy i pacjentów. Babć, mam, dzieci i wnuków.

W mechanizmie ludzkości jest coś takiego jak zapadka kulturowa, czyli to, co nie ma sensu, po prostu się zapada i nie idzie dalej. Zatem medycyna chińska i Ajurweda, wbrew temu, co niektórzy mówią, nie przetrwałyby do dzisiaj, gdyby nie były skuteczna.

Postaw na praktykę. Zweryfikuj sama. Ci klienci, którzy spróbowali, widzą, że to działa. Uprzedzę Cię też, że są tacy, którzy szukają dalej.

Najczęściej czegoś innego niż odżywianie. Czego szukają? Czy kiedykolwiek znajdą?

To, co najważniejsze

Przejdźmy do podsumowania. Po pierwsze – agni. Agni decyduje, jaki rytm posiłków jest dla Ciebie dobry, ile masz ich zjeść i jak często. To bardzo indywidualna kwestia. Ty możesz mieć tak, a Twój mąż może mieć inaczej.

1. Rozpoznaj swój styl odżywiania

Która z trzech dosz opisanych na początku była Ci najbliższa? Który z tych stylów odżywiania był Ci najbliższy?

Jeśli widzisz, że Vata, to po prostu zapamiętaj sobie tyle, żeby jeść regularnie. Rytm dla Vaty jest wszystkim. Mogą to być trzy posiłki główne i trzy przekąski, ale ważne jest to, żeby była w tym regularność.

Jeśli widzisz w sobie sporo Pitty to podejdź do tematu na spokojnie. Odpuść i nie bądź zbyt swobodna czy ścisła. Rytm posiłków? Trzy główne posiłki i dwie przekąski. Nie przeginaj ani w stronę zbytniej restrykcyjności, ani zbytniego rozluźnienia.

Jeśli widzisz u siebie Kaphę, to Twoją mantrą jest rzadziej, a więcej. Jedz do syta, przestań z tymi mikroskopijnymi porcjami. Postaw na warzywa i strączki, jedz to na ciepło. Trzy posiłki to jest coś dla Ciebie.

Ale jeśli jesteś Kaphą, która cały dzień sięga po coś do jedzenia, to w drodze do tych trzech posiłków pomostowo możesz jeść nawet i sześć. Pamiętaj jednak, żeby dać sobie czas na strawienie między jedną a drugą rzeczą, którą wrzucisz do swojego żołądka.

2. Nie jedz po 20ej

Druga ważna rzecz w kontekście odżywiania z Ajurwedą to zapytanie siebie, o której jadasz ostatni posiłek. Twoja wątroba chce odpocząć.

Z różnych przyczyn naprawdę warto postawić na wątrobę. Nie męcz jej jedzeniem po dwudziestej.

Jasne, od czasu do czasu będzie Wigilia, Walentynki, wyjście do kina i tak dalej, ale nie na co dzień.

Wątroba zajęta trawieniem nie pozwala Ci się tak głęboko zregenerować. Zamiast regeneracji pracuje na drugą zmianę. W rezultacie rano obudzisz się zmęczona.

3. Znajdź inne sposoby relaksu niż alkohol

Trzecia rzecz to alkohol. Zadaj sobie pytanie o to, czy alkohol jest sposobem, w jaki się relaksujesz. A może masz jeszcze jakiś inny, pozornie skuteczny, ale w sumie dosyć destrukcyjny nawyk?

Póki nie znajdziesz innych sposobów, to to może być jedyne, co działa.

Zachęcam Cię do poszukania czegoś, co rzeczywiście będzie Cię regenerować i odżywiać.

4. Ogranicz kawę

Kawa jest jak benzyna dolewana do ognia stanów zapalnych, które płoną w ciele. W każdym możliwym wariancie pogłębia przyczyny wielu dolegliwości i chorób, i sprawia, że ich konsekwencje stają się trudniejsze do zniesienia.

Kultura mówi co innego, ale zastanów się czy to jest kultura, która faktycznie promuje zdrowie.

Weź pod uwagę ograniczenie kawy. Jeśli pijesz cztery, weź pod uwagę trzy. Jeśli trzy, to dwie, a jeśli jedną, to może słabszą.

I, od razu uprzedzając pytanie, zapomnij o yerba mate i ziołach z głębokiej Amazonii, bo opierają się na dosyć podobnych procesach poganiania Twojego ciała wtedy, kiedy chce odpocząć.

5. Odstaw cukier

Piąta rzecz w odżywianiu to cukier. Słodycze to nie tylko biały cukier, ale też: brązowy cukier, ksylitol, miód, daktyle czy rodzynki. Źródłem cukru są też ziemniaki, drożdżówki, chleby i makarony.

Jeśli wiesz, że nie możesz się przed nimi powstrzymać to być może jest to wskaźnik tego, że są w Tobie jakieś niezaspokojone rzeczy.

Może niezaspokojone związane z tym jak wygląda Twój poziom cukru we krwi. Być może to znak, że chodzisz spać o niewłaściwej porze i jesteś po prostu przemęczona i niedospana? Może brakuje Ci miłości i relaksu?

6. Wybieraj dobre oleje

Wybieraj oleje takie jak: oliwa z oliwek, olej kokosowy, olej lniany oraz oczywiście uwielbiane przez Ajurwedę masło klarowane ghee.

Obserwuj swoje reakcje. Może już je masz, tylko ich nie widzisz.

Rozważ sezonowe oczyszczanie, tylko pamiętaj, że robi się je wtedy, kiedy jest ciepło – od 15 marca do 15 października. Zimą ziemia odpoczywa, więc oczyszczanie nie jest wskazane.

7. Upraszczaj

Pamiętaj, że im dalej od natury, tym gorzej.

Jeśli widzisz proszki, puszki, kartony, odchodź od tego. Idź do rzeczy, które bardziej przypominają to, jak to wyglądało w naturze.

Jeśli chciałabyś coś, co jest skondensowane, to pamiętaj, że to wszystko wymaga mocnego ognia trawiennego i dobrego gotowania. Masz mocne agni, potrafisz dobrze gotować, śmiało, korzystaj.

8. Dbaj o pranę

Prana to energia życia. To to, co odróżnia żywe od tego, co martwe. Jeśli chcesz więcej życia, to jedz to, co jest żywe. Im bliżej natury, tym więcej prany.

Nasiona, orzechy, fasolki, świeże owoce i warzywa, przyprawy, zioła, miód – to jedzenie pełne prany, które sprawi, że Ty też będziesz żywa.


Zastanawiasz się czy oczyszczanie jest dla Ciebie? Tutaj znajdziesz wpis, który pomoże Ci podjąć decyzję: Czy potrzebujesz oczyszczania? 

Odżywianie zaczyna się od… zakupów. To podstawowa kwestia. Sprawdź Jak robić zakupy