Kiedy tarczyca mówi: “zwolnij”

Zapraszam Cię do wpisu, dzięki któremu na przykładzie chorej tarczycy zrozumiesz głęboką mądrość ludowego powiedzenia „co za dużo, to niezdrowo”.

Umysł osób, które chorują na tarczycę, często jest umysłem nadaktywnym, w którym jest za dużo Vaty.

Co to znaczy “za dużo Vaty”?

Np. to, że oglądam coś w Internecie albo telewizji, ale co chwila gubię wątek, tracę zainteresowanie. A to zerknę do telefonu, żeby sprawdzić, co tam na Facebooku. A to rzucę okiem do kalendarza, żeby przypomnieć sobie, jakie mam plany na kolejny dzień. Jedną myślą ucieknę do listy zakupów, które trzeba zrobić na weekend, drugą przeskanuję miniony dzień…

To jest za dużo Vaty. Kiedy robi jej się za dużo, to tarczyca mówi: „stop, nie dam rady już z taką ilością bodźców, nie dam rady z takim tempem”. I wprowadza objawy takie jak: mgła poznawcza, problemy z koncentracją, trudności z zapamiętywaniem.

Moje klientki często opisują te trudności zdaniem „nie jestem sobą”. Dzieje się tak po to, żeby zawęzić kanał, przez który przepływają informacje do Twojego mózgu. Jaki jest cel takiego działania? Chodzi o to, żebyś w efekcie miała mniej sił na zajmowanie się tymi wszystkimi pierdołami, którymi zajmujesz się w życiu. 

Chorująca tarczyca – Twój wewnętrzny hamulec

Chorująca tarczyca osłabia Cię po to, żebyś przestała „rozmieniać się na drobne” i skupiła się na tym, co jest najważniejsze. Wycina Twoje zdolności poznawcze, żebyś przestała przeładowywać swój mózg, swój umysł. To taki nasz wewnętrzny hamulec. 

Tarczyca odpowiada za komunikację. Odpowiada za to, jak ja siebie wyrażam na zewnątrz, ale też za to, jak całe moje ciało się ze mną komunikuje. Tarczyca słucha uważnie tego, co się dzieje i przekazuje ten komunikat swoim stanem zdrowia.

Ten komunikat bardzo często brzmi: „za dużo bierzesz na siebie, za dużo wkładasz do swojej głowy zbędnych rzeczy”.

Lecz źródło, nie objawy

Jeśli zaczniesz brać jakieś suplementy i pigułki, które sprawiają że czujesz się lepiej, a nie zmienisz tych podstawowych przekonań, to kwestią czasu jest, kiedy znowu siebie zajedziesz. Używam tutaj określeń moich klientek. Bardzo często słyszę od nich, że muszą „dojechać się”, wręcz padać na twarz ze zmęczenia i przebodźcowania, żeby pewne rzeczy odpuścić, żeby wyhamować.

Jeśli już masz tę diagnozę, wiesz, że masz chorą tarczycę, to możesz się przyjrzeć swoim przekonaniom, swojemu sposobowi życia. W jaki sposób przeżywasz świat? Jak możesz określić swoje priorytety? Co jest dla Ciebie ważne, a co spokojnie może pójść w zapomnienie, bo zupełnie Ci nie służy.?

Zamiast tupać nogami i wściekać się, że nie jesteś już w takiej dobrej formie, jak kiedyś, zastanów się, jak możesz wykorzystać tę mniejszą energię, którą teraz masz? Na co do tej pory trwoniłaś tę energię, na co ją marnotrawiłaś?

Format dysku

Priorytety równają się wartościom. Co jest dla mnie wartością, co jest dla mnie ważne, czemu poświęcam ileś tam godzin każdego dnia?

Trwała zmiana zdrowia tarczycy wymaga tego, żebyś przyjrzała się swoim przekonaniom i zmieniła je na nowe, na takie, które będą Ci służyć. Pokażę Ci to na prostym przykładzie.

Mam takie przekonanie, że codzienny spacer do lasu czy do parku jest stratą czasu. Przecież w tym czasie mogłabym nastawić pranie, zrobić ciasto, upiec chleb bezglutenowy albo poczytać, co tam Szafrański pisze na swoim blogu.

Jeśli masz przekonanie, że codzienne spacerowanie jest stratą czasu, to nie spacerujesz. No bo kto by chciał spacerować, myśląc, że to marnowanie cennych minut czy godzin w ciągu dnia?

Jeśli jednocześnie słyszysz, że teraz ważnym elementem Twojego zdrowienia jest codzienny ruch, codzienny kontakt z naturą, to potrzebujesz przełożyć sobie to w głowie. Tak, żeby zmienić to przekonanie na takie w stylu: „codzienny pobyt na świeżym powietrzu jest wartościowy i buduje moje zdrowie, jest dla mnie ważny, cenny, ma przełożenie na to, jak się czuję”.

Jak zmieniasz to przekonanie, to nagle okazuje się, że nieważne, czy pada deszcz, czy ciemno, czy jasno, czy listopad, czy marzec. Tobie się chce i odczuwasz korzyści płynące z wcielenia w życie tego nawyku.

To jeden banalnie prosty przykład, jedno przekonanie dotyczące spacerowania. Ale, Boże, ile ja tych przekonań widzę, pracując z dziewczynami!

Zmiana przekonań, zmiana tego twardego dysku, foremki, którą wyciskasz na swoim ciele i na swoim życiu jest kluczowa w przypadku chorującej tarczycy. Branie na siebie za dużo to bardzo częsty styl przeżywania świata. Nadgodziny w pracy,
angażowanie się w aktywności swojego dziecka,
próba bycia perfekcyjną panią domu,
zajęcia rozwojowe,
stos piętrzących się książek do przeczytania…

Kiedy próbujesz być “za bardzo”…

Za bardzo ambitnie, za bardzo perfekcjonistycznie i za bardzo doskonale. Pisząc „doskonale”, nie mam na myśli tego, że malujesz się przez pół godziny, tylko, że malujesz się 3 minuty, bo chcesz jeszcze upiec chleb bezglutenowy i ubrać się zgodnie z najnowszym trendem. 

Aż w końcu, w którymś momencie, nie wiesz, w co ręce włożyć. Widziałam ostatnio taką grafikę: taka mała kobieta, która dźwiga nad sobą ogromną kulę WSZYSTKIEGO. Wszystko chce unieść sama. To częsta dynamika wśród dziewczyn chorujących na tarczycę: wszystko na siebie wezmę, wszystko zrobię, nikt nie zrobi tego tak dobrze jak ja, dam radę, jeszcze tylko to, jeszcze jedna rzecz i wszystko będzie zrobione. 

Ale to dążenie do doskonałości nie ma końca. To nie może być tylko doskonały make-up. Make-up oczywiście też, ale poza tym – doskonale ułożone włosy, sukienka, doskonałe dzieci, i mąż, i seks, i zakupy, i dom, i oszczędności, i bycie na bieżąco z blogiem…

Mam wrażenie, że na ten syndrom brania wszystkiego na talerz narażone są szczególnie dziewczyny, które zajmują się trochę bardziej „odjechanymi” rzeczami, często psycholożki, psychoterapeutki, coachki, dziewczyny pracujące z innymi ludźmi. Również te z nas, które są mamami, tj. kobiety, które mają jeszcze jedną, życiową wręcz rolę do wypełnienia.

Zawieszający się komputer

Ajurweda uczy takiej dynamiki, że nadmiar Pitty prowadzi do zaburzeń Vaty. To jest dynamika, którą świetnie widać w przypadku zaburzeń tarczycy. Czyli taka byłaś Pitta, że teraz jesteś Vata, tak dużo wymagałaś od swojego komputera, że teraz zaczyna się zawieszać. Myślę, że to jest świetna metafora, która pozwala zrozumieć to co, się dzieje. Tyle masz tych okien otwartych w swojej przeglądarce, tak wiele rzeczy robisz jednocześnie, że Twój komputer zaczyna zwalniać.

Tym komputerem w Twoim ciele jest umysł, Twoja koncentracja, Twoja pamięć.

To coś, co bardzo dobrze znam z pracy ze swoimi klientkami. Jeśli przychodzą do mnie z chorobą tarczycy, mają właśnie osłabioną koncentrację, osłabioną pamięć. Nie mogą się dobrze skupić. Często różne rzeczy do nich nie docierają, wobec tego uzdrawianie tarczycy powinno respektować te ograniczenia.

Jeśli też szybko się wyłączasz, szybko odpływasz, możesz się skoncentrować tylko na krótką chwilę, to odpuść myślenie typu: „kupię sobie książkę o tarczycy,  przeczytam ją od deski do deski i tam na pewno znajdę rozwiązanie”. To niekoniecznie jest dobre rozwiązanie dla osoby, która ma chorą tarczycę. Właśnie dlatego, że jej koncentracja jest słabsza.

Czy faktycznie wyczytasz tam więc to wszystko, czego szukasz? Czy nie zgubisz się gdzieś po drodze?

Tego typu publikacje powinny mieć bardzo sensowną strukturę, logiczny podział, tak żeby można było z nią łatwo pracować. Tymczasem, biorąc do ręki książki z tego zakresu, miewam wrażenie, że to jest kompozycja, którą wymyślił sobie autor bez cienia zrozumienia dla tematu, którym się zajmuje.

W efekcie książka nie odzwierciedla drogi, którą musi przejść klient chorujący na tarczycę. Dla trochę bardziej zaburzonej osoby początek jest nie do przebrnięcia, pierwsze 50-100 stron wycina 2/3 czytelników którzy nie są w stanie kontynuować. 

Respektuj swoje ograniczenia

Reasumując, chciałabym, żebyś rozumiała to, że skoro Twoja tarczyca wpływa na Twój stan poznawczy, mówiąc trochę może brzydko, ale adekwatnie – upośledza Twoje zdolności poznawcze, to sposób, w jaki Ty się uczysz o tarczycy, w jaki o niej czytasz czy w jaki się komunikujesz, jeśli chodzi o jej uzdrowienie, powinien szanować twoje ograniczenia. Inaczej mówię do dziecka a inaczej rozmawiam z Tobą poprzez ten wpis czy webinar, który prowadzę. Jeszcze inaczej będę się z Tobą komunikować, jeśli masz chorą tarczycę i zaburzenia poznawcze.

Jeśli to rozumiesz, to znaczy, że zaczynasz słuchać głosu wołającej tarczycy i szanować swoje ograniczenia. Wybieraj takie formy współpracy, uzdrawiania, zdobywania informacji, które są skrojone na Twoje potrzeby.

To z kolei znaczy, że po prostu unikasz frustracji. Po kolejnej książce, którą kupiłaś i nie przeczytałaś albo kupiłaś przeczytałaś, ale nie wcieliłaś w życie.

To są historie, które bardzo często słyszę od klientek. Mają już 10 książek, tylko pytanie, które z nich faktycznie zostały zrozumiane, przetrawione i które stały się częścią ich rzeczywistości. Czasem się okazuje, że na 1000 stron, to może jest jedna strona, może pół.

Ważne jest więc, żebyś potrafiła dotrzeć nie tyle do zestawu informacji, tylko do wiedzy. A jeszcze ważniejsze jest to, żebyś wcieliła tę wiedzę w życie i żeby stała się ona częścią Twojego doświadczenia


Przygotowałam też dla Ciebie zalecenia na poziomie umysłu. Zajrzyj tutaj: Jak dosze wpływają na Twoją tarczycę?

Jeśli jesteś ciekawa jak wygląda choroba tarczycy w ajurwedyjskim ujęciu, przeczytaj wpis Tarczyca z perspektywy Ajurwedy